Eric Cantona - bóg Old Trafford

11 stycznia 2012, 23:44 | Jarosław Burda | Źródło: futbolnet.pl

Dla kibiców Manchesteru United Eric Cantona stał się bogiem i uosobieniem wszystkiego za co fani kochają drużynę z Old Trafford. Dla sir Aleksa Fergusona natomiast francuski napastnik był prawdziwym, urodzonym "Czerwonym Diabłem". Sylwetkę "Króla Eryka" kilka tygodni temu przybliżył swoim czytelnikom portal Futbolnet.pl. Dzisiaj artykuł w całości możecie przeczytać na mufc.pl.


W historii francuskiego futbolu zajmuje miejsce między epoką Michela Platiniego a Zinedine'a Zidane'a. Eric Cantona określany był jako piłkarz enigmatyczny, inteligentny, dystyngowany, ekscentryczny czy charyzmatyczny. Z drugiej strony notorycznie podkreślano jego arogancję, egoizm oraz prostacką czasami wybuchowość. Mieszanka taka sprawiła, że angielscy kibice zakochali się w nim po same uszy.

We Francji za to długo panował spory sceptycyzm wobec różnych artystycznych wcieleń Cantony. W swej ojczyźnie miał i ciągle ma wizerunek człowieka nazbyt wyniosłego, zuchwałego i trochę zbyt żywiołowego. Na Wyspach Brytyjskich zrobił dzięki temu furorę, wzbogacił życie milionów kibiców, nakarmił ich marzenia, a niektóre nawet zrealizował.

Dla Cantony futbol nierozłącznie związany był ze sztuką. Na boisku występował z wysuniętą piersią, przedłużoną przez postawiony wysoko kołnierzyk. Kapitalnie widać to na tym filmiku, kiedy wychodzi na boisko:



Ze strzelonych goli cieszył się stojąc w miejscu z szeroko rozłożonymi ramionami, pławiąc się we wrzawie publiczności. Jego nieobliczalność połączona z bajeczną kreatywnością stworzyły prawdziwy piłkarski geniusz.

- Oddałbym wszystkie szampany, które wypiłem, żeby zagrać u boku Erica w meczu o najwyższą stawkę - powiedział kiedyś inny legendarny piłkarz Manchesteru United, George Best. W końcu przez magazyn "Inside United" za najlepszego gracza w historii "Czerwonych Diabłów" uznany został mimo wszystko Eric Cantona. Sam zainteresowany zadeklarował po ogłoszeniu wyników, że pragnie, aby po śmierci jego prochy zostały rozsypane nad murawą stadionu Old Trafford...   

Poetycki cios karate


Sir Alex Ferguson doskonale musiał zdawać sobie sprawę z bardzo trudnego charakteru Cantony. Francuski piłkarz już wcześniej znany był z kontrowersyjnych incydentów jak: uderzenie w twarz kolegi z drużyn, zaatakowanie sędziego czy wyzwanie trenera reprezentacji. Jednak to, co stało się 25 stycznia 1995 roku podczas spotkania z Crystal Palace, przeszło pewnie najśmielsze oczekiwania szkockiego menedżera i wszystkich kibiców.

Cantona po otrzymaniu czerwonej kartki, schodząc już z murawy, kopnął z wysoko uniesionej nogi kibica drużyny rywali Matthewa Simmonsa (notowanego kryminalistę), żeby później poobijać go jeszcze pięściami.



Za ten wyczyn Cantona został skazany na 120 godzin robót publicznych, a Angielska Federacja Piłkarska zawiesiła go dodatkowo w prawach zawodnika na dziewięć miesięcy. Na konferencji prasowej "Król Eryk" zaskoczył jeszcze raz, recytując słowa: - Kiedy mewy lecą za trawlerem, to dlatego, że wiedzą, iż do morza zostaną wrzucone sardynki...

- Kiedy opowiada on o mewach, kutrach i sardynkach, ogłasza się go filozofem. Ja pewnie zostałbym nazwany jakimś szkockim karłowatym durniem - powiedział później Gordon Strachan. Legendarne słowa Cantony zrobiły jednak na większości duże wrażenie, a interpretacjom długo nie było końca w całej Europie.

- Najlepsza chwila w karierze? Miałem ich wiele, ale najbardziej lubię tę, w której kopnąłem tamtego chuligana - oznajmił niedawno Cantona.

Urodzony diabeł wcielony


Eric Cantona urodził się w Marsylii w roku 1966. Debiut zaliczył jednak w zespole Auxerre w 1983 roku, żeby trzy lata później podpisać z tym klubem pierwszy profesjonalny kontrakt. W 1988 roku przeszedł do drużyny nowo koronowanych mistrzów Francji, Olympique Marsylia. Przez ciągle buntownicze zachowania oraz notoryczne kłótnie z trenerami, sędziami oraz kolegami bardzo często musiał zmieniać kluby.

Na wypożyczeniu grał w Bordeaux, później przeszedł jeszcze do zespołu Montpellier, z którym zdobył Puchar Francji w 1990 roku. Powrócił do Marsylii, po czym został sprzedany do Nimes. Po uderzeniu piłką w sędziego i werbalnym zmieszaniu z błotem członków komisji dyscyplinarnej ogłosił niespodziewanie, w wieku 25 lat, zakończenie kariery.


Do powrotu na boisko i natychmiastowych przenosin na Wyspy Brytyjskie namówił go Gerard Houllier, Michel Platini oraz... psychoanalityk. W lutym 1992 roku dołączył do Leeds United, żeby kosztem Manchesteru United zdobyć mistrzowski tytuł. "Czerwone Diabły" zapłaciły później za Cantonę kwotę haniebnie niską (1,2 mln funtów) i prawdopodobnie był to najlepszy interes w całej menedżerskiej karierze Fergusona.

Biorąc pod uwagę osobowość szkockiego menedżera oraz wcześniej wybryki Cantony ciężko było sobie na początku wyobrazić ich współpracę. A jednak Francuz stał się filarem, dzięki któremu Ferguson mógł zbudować najbogatszy i jeden z najbardziej utytułowanych klubów na świecie. Jak sam przyznał w swojej autobiografii, nigdy nie spodziewał się, że Cantona wywrze tak przemożny wpływ na Manchester United oraz całą ligę angielską.

- Jeżeli jakiś piłkarz na świecie urodził się tylko po to, żeby występować w Manchesterze United, to jest nim bez wątpienia Eric Cantona - powiedział Ferguson. Dla kibiców z Old Trafford "Król Eryk" stał się Bogiem i symbolem odrodzonego w latach 90. MU. Francuski napastnik uosabiał wszystko to, przez co fani piłki kochają Man Utd: wyjątkowość, odmienność, charakter.

O ich uwielbieniu dla Cantony będziemy jednak jeszcze wspominać...

Sztuka ponad wszystko


Cantona to także największy intelektualista wśród piłkarzy. Filozofia, poezja i sztuka pochłaniały go prawie zawsze. Sir Alex Ferguson wspomina, że "Król Eryk" jako rozmówca był błyskotliwy i posiadał encyklopedyczną wiedzę. Jego ojciec był malarzem i Cantona w młodości pilnie przyglądał się czynnościom taty, żeby później samemu rysować. Zresztą, w wieku 22 lat, za pieniądze zarobione już jako futbolista, kupił dziesięć obrazów malarzy-postimpresjonistów. 

Ale Cantona nie tylko malował obrazy. Zagrał także w kilkunastu różnych filmach i gościł na festiwalu w Cannes właśnie jako aktor i współproducent "Looking for Eric" Kena Loacha. Książka „Elle, lui et les autres” ("Ona, on i inni") ukazuje go jako fotografa. Cantona jest również kolekcjonerem sztuki, wcześniej był producentem sztuk teatralnych i założył również firmę producencką Canto Bros.


Jak sam przyznał, przeczytał wszystkie książki i obejrzał wszystkie filmy Pasoliniego. Poeci, których Cantona uwielbia, to: Ezra Pound, Antonin Artaud, Yves Bonnefoy, filmowcy - Pasolini, Jean Renoir, Fassbinder, pisarze - Oscar Wilde i Hermann Hesse, malarze - Zoran Music czy Antoni Tapies. "Króla Eryka" pociąga sztuka ekspresjonistyczna, która mówi o śmierci, wojnie, wykluczeniu, wykorzenieniu i koszmarach.

Cantona współpracował z reżyserem Kenem Loachem, największym socjalistą wśród  reżyserów - klasykiem kina społecznego, wymierzonego w thatcheryzm i cały establishment. Tak się składa, że sir Alex Ferguson znany jest na Wyspach Brytyjskich z poglądów lewicowych i popierania laburzystów.

Aktualnie Eric Cantona jest dyrektorem w amerykańskim klubie New York Cosmos i odpowiada tam za wszelkie kwestie piłkarskie, łącznie z doborem piłkarzy do pierwszego zespołu. Nowojorski Cosmos w latach 70. i 80. przyczynił się do popularyzacji soccera w Stanach Zjednoczonych. W jego barwach grali miedzy innymi Pele, Franz Beckenbauer, Carlos Alberto i... Stanisław Terlecki.

- Cosmos jest silny, pięknie zbudowany, z wielką przeszłością. To rodzaj połączenia między piłką nożną i sztuką - mówi Cantona.

Mógłby wygrać Tour de France


- Po co komu Pele, gdy ma się Cantonę? - entuzjastycznie pytał komentator ligi angielskiej, Martin Taylor. "Król Eryk" dumnie spoglądał kiedyś z reklam i okładek czasopism, a kibice mieli wrażenie, że to najwybitniejsza postać, jaką kiedykolwiek posiadał cały futbolowy świat.

Przyjście Cantony do Manchesteru United postrzegane było początkowo przez kibiców oraz obserwatorów jako typowe uzupełnienie składu. Mało kto spodziewał się, że Cantona odegra na Old Trafford, w "Teatrze Marzeń", aż tak ważną rolę. Można napisać, że wzajemnie przyciągnęli się z Fergusonem, bo obu łączyło wtedy podobne podejście do futbolu, czyli: ciężka, tytaniczna praca oraz mistrzowska mentalność plus silne przekonanie o własnej wyjątkowości.

Manchester United z Cantoną w składzie prezentował najatrakcyjniejszy dla oka futbol w latach 90., zgarniając przy okazji najważniejsze trofea. Cantona zachwycał wizją gry, kreatywnością oraz perfekcyjną kontrolą i wyczuciem piłki. Potrafił jednym fenomenalny podaniem rozerwać defensywę przeciwnika, a do tego dysponował szerokim repertuarem zagrań: loby, zwody, obroty, piętki itp. Do tego wszystkiego śmiało możemy doliczyć kapitalne strzały z dystansu oraz niespotykane opanowanie w sytuacjach sam na sam z bramkarzem.



I wydaje się sprawa ważniejsza od umiejętności czysto piłkarskich - jego mentalne oddziaływanie na kolegów z zespołu. Cantona dawał całej drużynie niezbitą pewność zwycięstwa, na wszystkich dookoła działając inspirująco. Po boisku chodził dumny jak paw, dyrygując wszystkim i zastraszając przeciwników. - Eryk potrafił natchnąć do gry każdego piłkarza, potrafił natychmiastowo zmienić styl gry całej drużyny, bo posiadał niebywałą inteligencję i zrozumienie taktycznej strony futbolu - mówił Ferguson.

- Ja i wątpliwości? Nigdy, bo jestem inny. Jestem marzycielem, czuję, że mogę dokonać wszystkiego. Dla przykładu, kiedy widzę rower, jestem pewny, że mógłbym pobić jakiś rekord i wygrać Tour de France - mówił sam Cantona.

Dla kibiców "Czerwonych Diabłów" Cantona stał się Bogiem, uosobieniem wszystkiego, co klub ten ma w sobie najlepszego. "Król Eryk" nie występuje już na Old Trafford od prawie 15 lat, a kibice ciągle śpiewają o nim piosenki, czcząc jego pamięć. - Jestem bardzo dumny, że fani wciąż śpiewają moje imię, ale boję się, że jutro mogą przestać. Boję się, ponieważ to kocham. A gdy coś kochasz, zawsze boisz się, że to stracisz - odpowiada sam Cantona.

Wątki polskie w karierze "Króla Eryka"


Kiedy Cantona rozpoczynał swoją przygodę w Auxerre, jednym z najlepszych piłkarzy tej drużyny był Andrzej Szarmach. - Byłem pod dużym wrażeniem tego napastnika - powiedział Francuz. - Andrzej uosabiał dobroć, skromność oraz pokorę. Obserwując go odkryłem, co to znaczy nie tylko mieć wielki talent do futbolu, ale także być mężczyzną z dużą klasą.

Cantona debiutował w Auxerre właśnie u boku Szarmacha w wygranym 4:0 ligowym spotkaniu przeciwko Nancy 5 listopada 1983 roku. Według źródłowych relacji "Diabeł" robił wszystko, żeby nastoletni Cantona strzelił bramkę, ale ostatecznie się nie udało.

- Muszę przyznać, że Cantona był wtedy bardzo niedoceniany przez trenera Auxerre [Guya Rouxa - przyp. red] - powiedział w telefonicznej rozmowie z redakcją futbolnet.pl Andrzej Szarmach. - Sądzę, że mało się ode mnie nauczył, ale od początku bardzo go lubiłem. Był to piłkarz z charakterem, który miał swoje zdanie i nie obawiał się go otwarcie wyrazić.

Cantona mógł również stać się bohaterem głośnego skandalu w... Mielcu. Auxerre brało bowiem udział w jednym z przedsezonowych turniejów w Polsce i Francuz jak zwykle próbował prowokować publiczność. Kiedy opuszczał już boisko, jeden z rozjuszonych kibiców rzucił w niego jajkiem. Cantona błyskawicznie ruszył w kierunku publiczności i jak wynika z relacji trenera Guya Rouxa, nie reagował na żadne ostrzeżenia oraz groźby kolegów i trenerów

- Eryk, jesteśmy w komunistycznym kraju, jeżeli uderzysz tego człowiek, to możesz dostać dziesięć lat więzienia. Nie wyciągniemy ciebie stąd za żadne skarby! - krzyczał do niego szkoleniowiec Auxerre. Cantonie nie udało się jednak odnaleźć kibica, który trafił w niego jajkiem, a Roux zakończył swoją opowieść słowami: - I chyba tylko dzięki temu właśnie zostaliśmy jakoś uratowani...

Artykuł ukazał się 7 grudnia 2011 roku na łamach serwisu Futbolnet.pl.


Inne teksty tego autora:
Czat Manchester United
marciniuk - 13:12
http://www.you tube.com/watch?v=dDYWWUGtwO0
marciniuk - 13:12
V
marciniuk - 13:12
i skrot z wczoraj ;)
marciniuk - 11:14
wywiad z Fergim;)
marciniuk - 11:14
http://www.you tube.com/watch?v=X0n8r02so_E&s ns=em#t=9m40s
GeNiuS - 10:03
istnieje również taka wersja ,że sAF nauczony błedem z De Geą kiedy po meczu potwierdził ,że go chce teraz specjalnie blefuję aby nie było takiego szumu jak po tej wypowedzi z hiszpanem
karoless - 09:45
http://imagesh ack.us/photo/my-images/684/wes leyq.jpg/
marciniuk - 08:16
Ferguson tez jz nie raz mowil ze transferow nie bedzie a wsyscy wiedzieli jak to sie konczylo. Koles akurat bardzo rzadko mowi co robi na rynku transferowym wiec nie wyobrazam sobie ze opowiada o negocjacjach z Interem/Sneijderem
GeNiuS - 08:04
:P
GeNiuS - 08:04
jest
21.02 Ur. Phila Jonesa
Angielski obrońca przyszedł na świat 21 lutego 1992 roku w Preston. Barw Manchesteru United broni od 2011 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem Blackburn Rovers.
25.02 Ur. Park Ji-sunga
20.03 Ur. Tomasza Kuszczaka
Manchester United - Ajax Amsterdam
23 lutego, 21:00 (na żywo)
1. Manchester City 25 60
2. Manchester United 25 58
3. Tottenham Hotspur 25 53
4. Arsenal 25 43
5. Chelsea 25 43
...
18. Wolverhampton 25 21
19. Bolton Wanderers 25 20
20. Wigan Athletic 25 19
1. Robin van Persie (Arsenal) 22
2. Wayne Rooney (Manchester United) 17
3. Demba Ba (Newcastle United) 16
4. Sergio Aguero (Manchester City) 15
5. Yakubu Aiyegbeni (Blackburn Rovers) 13
6. Edin Dzeko (Manchester City) 12
7. Gareth Bale (Tottenham Hotspur) 10
8. Clint Dempsey (Fulham) 10
9. Steven Fletcher (Wolverhampton Wanderers) 10



Manchester United Sitemap (XML) Mapa strony Praca Redakcja Kontakt