Oszukani i okradzeni z marzeń

29 maja 2011, 17:02 | Jarosław Burda | Źródło: własne

- Barcelona jest w naszym zasięgu. Teraz nie ma miejsce na błędy. Tu chodzi o naszą osobistą dumę. Zobaczymy kawał dobrego futbolu - tak przed finałem Ligi Mistrzów prawił sir Alex Ferguson. Dzisiaj wiemy, że szkocki menedżer bezmyślnie i nierozsądnie rzucał słowa na wiatr.


Choć w ostatnim z przytoczonych zdań akurat miał stuprocentową rację. Rewelacyjnie w piłkę na Wembley grała tylko Barca, bo idealnie umożliwili jej to podopieczni Fergusona. Z rzymskiej klęski 2009 nie wyciągnięto kompletnie żadnych wniosków. Szkoda.

- Zaprezentowaliśmy się lepiej, aniżeli w poprzednim finale - palnął po meczu Rio Ferdinand. Nawet, jeżeli United śladowo byli teraz lepsi, to czy w kontekście kolejnej klapy warto w ogóle o tym wspominać?

Podobnie głupio wyrazili się wczoraj dziennikarze "Mirrorfootball": "To nie wstyd przegrać z najlepszą drużyną w historii!". Czy zespół Guardioli jest pierwszy w dziejach całego futbolu - niech zaciekle spierają się o to znawcy i koneserzy.

Czy to nie wstyd przegrać z obecną FCB? Oczywiście, że nie, ale tylko pod warunkiem gry godnej tak wielkiego i wspaniałego klubu jakim jest MU. A wczoraj nie trudno było przecież o wrażenie, że na Wembley wcale nie słabiej zaprezentowałaby się Malaga albo Osasuna.

Jeden z kibiców United swoimi śmiałymi dywagacjami przebił nawet Ferdinanda i "The Mirror" - Przeciwko Barcelonie nie dało się nic zrobić, teraz trzeba pogodzić się z porażką.

Godzić się z przegraną, owszem, można, a nawet trzeba - ale tylko po grze, jak już wspomniałem, godnej historii i ambicji Manchesteru United. I nie chodzi o jakiś cudowny czy zachwycającego styl gry. Bardziej o nawiązanie walki, olbrzymią wolę zwycięstwa i szaloną determinacją - czyli wszystko to, czego wczoraj bezspornie brakowało. 

Po drugie, czy na tle Messiego i Xaviego nie można było zaprezentować się choćby przyzwoicie? Przykład dał przecież kilka tygodni temu Real Madryt prowadzony przez Jose Mourinho. W finale Copa del Rey, na neutralnym Estadio Mestalla, "Królewscy" poskromili Barcelonę i zasłużenie z nią wygrali.

Ferguson dostał, wyłożony jak na talerzu, gotowy instruktaż po tytułem: "Jak wygrywać z Barceloną". Nie wiedzieć czemu - nie skorzystał z tego w stopniu nawet najmniejszym.

I trudno uwierzyć, że Manchester United jest zwyczajnie słabszy od Realu. W pierwszej połowie finału Copa del Rey podopieczni Mourinho dosłownie zneutralizowali "Dumę Katalonii". Bywały nawet długie okresy gry w których piłkarze Guardioli nie mogli wyjść poza własną połowę boiska.

Dodatkowo, pierwszą akcję, taką typowo "barcelońską", Xavi i Messi przeprowadzili dopiero w 70. minucie spotkania (sic!) Wcześniej ci sami wielcy piłkarze byli niesamowicie sfrustrowania, bo Real zwyczajnie nie pozwolił im rozwinąć skrzydeł. Pepe, Carvalho i Marcelo walczyli jednak do upadłego, biegali jak szaleńcy i nie ustępowali w każdej części boiska.

Tymczasem w finale na Wembley Xavi i Messi "płynęli jak motyle i żądlili jak pszczoły" - tak barwnie opisał mecz "The Sun". Dlaczego Ferguson nie zdecydował się na taktyką choćby trochę przypominającą koncepcję Mourinho? Nie pozwoliła mu na to charakterystyka poszczególnych piłkarzy? Czy może naprawdę bardzo naiwnie wierzył, że w inny sposób, chyba sobie tylko znany, jest w stanie zwyciężyć.

Po finale Copa del Rey rozmawiałem przez telefon ze Zbigniewem Kumidorem, znanym w Polsce fanatycznym kibicem "Dumy Katalonii", autorem książki "110 lat FC Barcelona - Polskie ślady w historii klubu". Stwierdził stanowczo, że Mourinho niszczy i zabija futbol, ale zatrzymanie Barcelony inną metodą po prostu jest niemożliwe.

Czy jako kibice "Czerwonych Diabłów" chcielibyśmy widzieć Rooneya i spółkę "zabijających" na Wembley piłkę nożną kosztem ostatecznego, korzystnego rezultatu? Oczywiście, że nie. Pięknie i tak grała przecież tylko Barcelona. Inny plan gry Mistrzów Anglii równał się jednak w moim mniemaniu meczowi bardziej wyrównanemu, ciekawemu, pełnemu walki i pasji. 

Minimalnie przegrywający Manchester United, ale świetnie przygotowany taktycznie, zdeterminowany i wojowniczy - byłby oczywiście to strawienia. Pozostałyby nam także ciekawe wspomnienia. Teraz czytamy natomiast o "motylach, które płynęły i pszczołach, które żądliły". Trzeba przyznać, że jak na brukowy "The Sun" - bardzo dosadna figura retoryczna.

Trudno jest obecnie zdecydowanie stwierdzić, że Barcelona była na Wembley do pokonania. Czy jednak przy odpowiedniej strategii, można było prowadzić bój bardziej wyrównany i zacięty? Wydaje się, że tak.

Niektórzy może powiedzą, że w MU ewidentnie zabrakło potencjału? Ale czy za taki stan rzeczy także winy nie ponosi sam Ferguson, który latem absolutnie nie potrzebował przecież "większych wzmocnień".

Szkocki menedżer obiecywał dobry mecz. Konkluzja jest taka, że czuć się możemy teraz trochę jak oszukani, a największym usprawiedliwieniem dla większości pozostaje fenomenalna gra FC Barcelona...


Inne teksty tego autora:
Czat Manchester United
marciniuk - 13:12
http://www.you tube.com/watch?v=dDYWWUGtwO0
marciniuk - 13:12
V
marciniuk - 13:12
i skrot z wczoraj ;)
marciniuk - 11:14
wywiad z Fergim;)
marciniuk - 11:14
http://www.you tube.com/watch?v=X0n8r02so_E&s ns=em#t=9m40s
GeNiuS - 10:03
istnieje również taka wersja ,że sAF nauczony błedem z De Geą kiedy po meczu potwierdził ,że go chce teraz specjalnie blefuję aby nie było takiego szumu jak po tej wypowedzi z hiszpanem
karoless - 09:45
http://imagesh ack.us/photo/my-images/684/wes leyq.jpg/
marciniuk - 08:16
Ferguson tez jz nie raz mowil ze transferow nie bedzie a wsyscy wiedzieli jak to sie konczylo. Koles akurat bardzo rzadko mowi co robi na rynku transferowym wiec nie wyobrazam sobie ze opowiada o negocjacjach z Interem/Sneijderem
GeNiuS - 08:04
:P
GeNiuS - 08:04
jest
15.05 Ur. Patrice'a Evry
Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.
01.06 Ur. Javiera Hernandeza
09.07 Ur. Fabio da Silvy
1. Manchester City 38 89
2. Manchester United 38 89
3. Arsenal 38 70
4. Tottenham Hotspur 38 69
5. Newcastle United 38 65
...
18. Bolton Wanderers 38 36
19. Blackburn Rovers 38 31
20. Wolverhampton 38 25
1. Robin van Persie (Arsenal) 30
2. Wayne Rooney (Manchester United) 26
3. Sergio Aguero (Manchester City) 22
4. Clint Dempsey (Fulham) 17
5. Demba Ba (Newcastle United) 16
6. Yakubu Aiyegbeni (Blackburn Rovers) 16
7. Emmanuel Adebayor (Tottenham Hotspur) 16
8. Grant Holt (Norwich) 14
9. Edin Dzeko (Manchester City) 13



Manchester United Sitemap (XML) Mapa strony Praca Redakcja Kontakt