Mr. Manchester United

3 lutego 2011, 19:40 | Lech Guzowski | Źródło: własne

Schmeichel, Cantona, Keane, Beckham, van Nistelrooy, van der Sar, Tevez, Ronaldo, Rooney. To ledwie kilka pozycji z listy zawodników, którzy zakładali koszulkę Manchesteru United w ciągu ostatnich dwóch dekad. Aby utrzymać się w takim klubie przez blisko dwadzieścia lat, trzeba być piłkarzem wyjątkowym. Do dziś udaje się to Scholesowi i Giggsowi. Do wczoraj udawało się Gary'emu Neville'owi.


Był jednym z tych, o których Alan Hansen mówił w połowie lat 90.: "You will win nothing with kids". Dzieciaki się nie przejęły i wygrały wszystko. Wczorajsza decyzja Neville'a jest początkiem końca pewnej epoki.

Piłka nożna to coś więcej niż liczby, ale w jego przypadku warto je przytoczyć. Osiem tytułów mistrzowskich, do tego trzy Puchary Anglii i triumf w Lidze Mistrzów, żeby wymienić tylko te najważniejsze trofea. 85 występów w reprezentacji Albionu (więcej, niż jakikolwiek prawy obrońca), ponad 600 spotkań w barwach Manchesteru United. Pięciokrotnie wybierany do jedenastki sezonu w Anglii, znalazł się też w drużynie dekady, wybranej z okazji dziesięciolecia Premiership.

Od dziecka kochał Manchester United. Zakładając w 1992 roku czerwony trykot, spełnił swoje największe marzenie. O tym, co nastąpiło potem, pewnie nawet nie śnił. Robił wszystko, aby okazać się godnym zaszczytu, za jaki uważał grę na Old Trafford. Jeżeli Tony Adams był nazywany Mr. Arsenal, to Neville w pełni zasłużył na miano Mr. Manchester United.

Przez tych blisko dziewiętnaście ostatnich lat mieliśmy okazję obserwować całą plejadę talentów, przewijających się przez europejskie kluby. Talentów większych niż Gary Neville. Talentów, które nigdy się nie spełniły, bo zabrakło im profesjonalizmu i zaangażowania, którymi on mógłby obdzielić kilku innych graczy.

Był tytanem pracy, wzorem dla kolegów, jeśli chodzi o postawę, zarówno na treningach, jak i na boisku. Sumienny, zaangażowany, waleczny, nieustępliwy. Do bólu lojalny i oddany. Za swoją ciężką pracę został nagrodzony w roku 2005, gdy otrzymał kapitańską opaskę. Nie był najlepszym piłkarzem na Old Trafford, ale reprezentował to, co najlepsze w tym klubie. To, co najlepsze w piłce.

Słowa uznania płyną ze wszystkich stron, również tych najmniej oczekiwanych. Dziś rozpływał się nad Nevillem Arsene Wenger, wczoraj ciepło wyrażał się o nim Phil Thompson. Jako były kapitan Liverpoolu, nie mógł jednak przepuścić okazji, aby przy tym zażartować: "Ostatnio to już nie był ten sam Gary Neville, ten, którego znałem i nienawidziłem... to znaczy kochałem!".

Taki był Gary Neville. Nie zaskarbił sobie sympatii rywali, bo też nigdy o nią nie dbał. Nawet oni jednak potrafią spojrzeć na jego karierę z szacunkiem. Rzadko się bowiem zdarza, aby ktoś osiągnął więcej, niż był w stanie.

Nie podano jeszcze do wiadomości, na kiedy działacze z United planują pożegnanie piłkarza z kibicami, ale chyba ciężko wyobrazić sobie lepszą okazję, niż najbliższy mecz na własnym stadionie - 12 lutego, z Manchesterem City. W końcu mało kto rozumiał wagę wielkich rywalizacji tak, jak Neville. I znów Teatr Marzeń zagrzmi: "Gary Neville is a Red". Zresztą, bądźmy pewni - zagrzmi jeszcze nie raz, bo gdzie jak gdzie, ale na Old Trafford o bohaterach pamiętają.

Nie wiem, jakie będą dalsze losy Neville'a. Ferguson chce go zatrzymać w klubie, kusi również Sky Sports. Wydaje się jednak pewne, że będzie dalej w piłce obecny. I dobrze, bo ona potrzebuje takich ludzi. Takich, którzy ją kochają i w nią wierzą. Którzy są przekonani, że (pozwolę sobie po raz kolejny przytoczyć głos z Liverpoolu): "Piłka nożna to nie sprawa życia i śmierci. To coś znacznie ważniejszego".

Patrzę dziś na jego karierę i się uśmiecham - bo to piękna była kariera. Sądzę jednak, że najbardziej ucieszą Neville'a nie uśmiechy, a pojawiające przy wspomnieniach grymasy na twarzach. Na twarzach lewoskrzydłowych.


Inne teksty tego autora:
Czat Manchester United
marciniuk - 13:12
http://www.you tube.com/watch?v=dDYWWUGtwO0
marciniuk - 13:12
V
marciniuk - 13:12
i skrot z wczoraj ;)
marciniuk - 11:14
wywiad z Fergim;)
marciniuk - 11:14
http://www.you tube.com/watch?v=X0n8r02so_E&s ns=em#t=9m40s
GeNiuS - 10:03
istnieje również taka wersja ,że sAF nauczony błedem z De Geą kiedy po meczu potwierdził ,że go chce teraz specjalnie blefuję aby nie było takiego szumu jak po tej wypowedzi z hiszpanem
karoless - 09:45
http://imagesh ack.us/photo/my-images/684/wes leyq.jpg/
marciniuk - 08:16
Ferguson tez jz nie raz mowil ze transferow nie bedzie a wsyscy wiedzieli jak to sie konczylo. Koles akurat bardzo rzadko mowi co robi na rynku transferowym wiec nie wyobrazam sobie ze opowiada o negocjacjach z Interem/Sneijderem
GeNiuS - 08:04
:P
GeNiuS - 08:04
jest
15.05 Ur. Patrice'a Evry
Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.
01.06 Ur. Javiera Hernandeza
09.07 Ur. Fabio da Silvy
1. Manchester City 38 89
2. Manchester United 38 89
3. Arsenal 38 70
4. Tottenham Hotspur 38 69
5. Newcastle United 38 65
...
18. Bolton Wanderers 38 36
19. Blackburn Rovers 38 31
20. Wolverhampton 38 25
1. Robin van Persie (Arsenal) 30
2. Wayne Rooney (Manchester United) 26
3. Sergio Aguero (Manchester City) 22
4. Clint Dempsey (Fulham) 17
5. Demba Ba (Newcastle United) 16
6. Yakubu Aiyegbeni (Blackburn Rovers) 16
7. Emmanuel Adebayor (Tottenham Hotspur) 16
8. Grant Holt (Norwich) 14
9. Edin Dzeko (Manchester City) 13



Manchester United Sitemap (XML) Mapa strony Praca Redakcja Kontakt