I co z tego, że "człapie"?

29 grudnia 2010, 22:19 | Kornel Kasprowicz | Źródło: RepublikofMancunia.com

Dymitar Berbatow to postać wzbudzająca sporo kontrowersji wśród kibiców Manchesteru United. Napastnik o niebanalnej technice i świetnym przeglądzie pola, do tego mówiący wprost o swojej miłości do klubu, jest wciąż jednym z najbardziej krytykowanych zawodników "Czerwonych Diabłów". Ten fakt dziwi tym bardziej, że takiej krytyki nie doświadczyli ani Alan Smith, ani Carlos Tevez, choć obaj osiągnięciami z ostatnich swoich sezonów na Old Trafford Bułgarowi zwyczajnie nie dorastają do pięt.


Alan Smith był wielbiony przez fanów Manchesteru United przede wszystkim za to, ile energii wkładał w każde rozgrywane spotkanie. Nigdy nie bał się wejść wślizgiem, ganiał praktycznie za każdą piłką i za to tydzień w tydzień był nagradzany przez kibiców, którzy zdzierali gardła na jego przyśpiewkach.

Anglik był napastnikiem, jednak dorobek wyniósł zaledwie 6 goli w 31 ligowych meczach (9 bramek w 41 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach). Słaba skuteczność nie zniechęciła do niego kibiców, jednak taka postawa, w obliczu kłopotów kadrowych, zmusiła sir Aleksa Fergusona do wystawienia go na środku pomocy. I nie było tak źle. Smith był jednym z najlepszych zawodników na boisku w pamiętnym meczu z Chelsea, gdy "Czerwone Diabły" przerwały passę 30 meczów bez porażki "The Blues". Alan górował nad Frankiem Lampardem, Michaelem Essienem i Claude'em Makelele. Jego niezmordowana walka w ciężkich spotkaniach dawała sporo drużynie Man Utd, jednak często zdarzały się też i takie mecze, w których Smith był zupełnie zagubiony, nie mając pojęcia co dokładnie powinien robić na boisku.

Ostatnie trafienie angielski zawodnik zaliczył w potyczce z AS Romą w kwietniu 2007 roku. Od tamtej pory nie zdobył żadnego gola, nawet po przeprowadzce do Newcastle United. Mimo to był napastnikiem, którego kibice Manchesteru United niemalże ubóstwiali.

Carlos Tevez również był faworytem publiczności na Old Trafford. Większość sektorów stadionu skandowała "Fergie, kup go!", gdy "Czerwone Diabły" odbierały puchar za zdobycie 18. tytułu mistrzów Anglii, przekrzykując mowę szkockiego menedżera. Po pierwszym świetnym sezonie Argentyńczyka, gdy w ataku nie było zbyt wielkiej konkurencji, przyszedł kolejny rok, niestety tym razem już nie tak owocny. Tevez nie potrafił zaprezentować tak dobrej formy, gdy musiał dzielić się miejscem w drużynie z zakupionym latem Dymitarem Berbatowem.

Były zawodnik West Ham United rozegrał w sumie 1856 minut, zdobywając jedynie pięć bramek, a więc średnio jednego gola co 6 godzin i 11 minut spędzonych na murawie. Nie było to jednak takie istotne dla kibiców. Podobnie, jak w przypadku Smitha, Tevez biegał po całej długości i szerokości boiska, walczył o każdą piłkę, a gdy rywal miał ją przy nodze, nie bał się zaatakować wślizgiem. Nie było więc zaskoczeniem, że fani "Czerwonych Diabłów" pragnęli, by klub zatrzymał argentyńskiego napastnika. Jego nazwisko, tak samo jak Smitha, było wówczas skandowane co mecz.

Pod koniec swojej kariery na Old Trafford, Tevez zaczął coraz głośniej narzekać na rotację, na to, że często siada na ławce rezerwowej, zamiast grać w wyjściowym składzie. Krytykował menedżera po wygranym finale Ligi Mistrzów, choć wciąż był zawodnikiem Man Utd. Za każdym razem, gdy schodził z murawy, był naburmuszony. To jednak nie wpływało na postawę kibiców.

Z powyższymi zawodnikami zestawmy Dymitara Berbatowa, piłkarza, którego technika nie powinna być nawet porównywana do tej prezentowanej przez Smitha czy Teveza. Piłkarza, któremu zaoferowano znacznie większe pieniądze za grę w Manchesterze City, a który nawet nie pofatygował się spotkać z przedstawicielami klubu z Eastlands. Berbatow to człowiek, który nie mówi najpierw o lojalności wobec United, a chwilę później rozgląda się za drużyną, w której zarobi więcej. Udowodnił to, gdy opuszczał lotnisko wraz z sir Aleksem Fergusonem dwa lata temu, wiedząc, że wówczas samo jego spotkanie z Markiem Hughesem spowodowałoby zwiększenie oferty od Manchesteru United.

3 września 2008: "Gdybym grał dla pieniędzy, przyjąłbym propozycję Manchesteru City albo Chelsea. Czerwona koszulka jest dla mnie jednak czymś ważniejszym. Chcę grać dla największego klubu na świecie".

2 października 2008: "Jestem szczęśliwy, grając w tej drużynie. Jest dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałem. Ryan Giggs jest tutaj od samego początku kariery i nigdy nie chciał odchodzić. Ja również nie chcę opuszczać tego klubu.

16 listopada 2008: "Jestem sobą. Nie chcę być porównywany do kogokolwiek, szczególnie do takiej legendy jak Eric Cantona. Możecie spytać pozostałych piłkarzy, potwierdzą, że jestem jednym ze skromniejszych. Nie mówię za wiele. Wolę być cicho i obserwować. Byłem taki przez całe życie. Nie gram dla siebie, ale dla zespołu. Co mecz wspiera mnie 75 tysięcy ludzi na stadionie, jest tutaj najbardziej utytułowany menedżer na świecie i najlepsi piłkarze. Czy potrzeba czegoś więcej, by próbować doskonalić swoją grę?".

6 września 2009: "Nie powiedziałbym, że mój styl gry zły, jest po prostu inny. Lubię być przy piłce i mieć wokół trochę miejsca. Gdy to mam, wiem, że jestem w stanie uruchomić innych zawodników, jak Nani czy Wayne Rooney, którzy dużo biegają. Jestem gotów pocić się nawet krwią dla tego klubu".

2 października 2009: "Jestem piłkarzem występującym w najlepszym klubie na świecie. Gram razem z takimi legendami jak Paul Scholes, Ryan Giggs czy Wayne Rooney. Trenuje mnie sam sir Alex Ferguson. Jak mogę nie być szczęśliwy?".

Berbatow ma świadomość, że część kibiców wciąż za nim nie przepada, ale cieszy się, że ktoś go krytykuje. - W takim razie to moja wina, a nie ich - mówił napastnik. - To ja muszę się zmienić. Manchester United to ich klub. Wspaniale mnie traktują od dnia przybycia na Old Trafford.

W futbolu bardzo często przykłada się wagę do różnych statystyk. Kategorią, która dla Berbatowa jest najważniejsza i w której chciałby być liderem, jest pracowitość.

- Nie biegam bez powodu - mówi dalej Bułgar. - Jestem zawsze zwarty i gotowy. Będę szczery. Owszem, krytyka miała na mnie wpływ, ale nie negatywny. Przejrzałem nasze statystyki ProZone i zobaczyłem, że jestem na dziewiątym miejscu pod względem przemierzonego na boisku dystansu. Jestem trochę maniakiem. Może za bardzo się na tym skupiam. W każdym razie pod koniec sezonu awansowałem na czwartą pozycję. Kto wie, może po zakończeniu obecnego będę liderem?

13 maja 2010: "Przyjechałem tam, gdzie chciałem, osiągnąłem szczyt. Manchester United jest największym klubem w mojej karierze i będę walczył, by móc tu zostać do wygaśnięcia kontraktu".

18 maja 2010: "Dołączając do Manchesteru United, osiągnąłem to, o czym marzyłem".

20 września 2010: "Byłem zawiedziony tym, że nie wszyscy kibice byli ze mnie zadowoleni. Mówiłem już wcześniej, że ludzie związani z Manchesterem United mają prawo osądzać i tak powinno być. To ich drużyna. Ja tu jestem gościem. Nie jestem zmęczony. Czuję, że żyję. Powtarzałem, że mam szczęście grać tutaj. Dla tych ludzi. Dla tego menedżera. Dla tego klubu. Z tymi piłkarzami. Nie jestem w stanie tego opisać".

27 września 2010: "Zapisuję sobie to, w jaki sposób trenujemy i w jaki sposób on traktuje ludzi. To jak w szkole. Pracujesz z najlepszym menedżerem i grasz z najlepszymi piłkarzami. Staram się uczyć. To największy klub na świecie. Jeżeli gdzieś mogę się jeszcze czegoś nauczyć, to właśnie tutaj".

Ale przecież nie ma znaczenia to, że bardziej kocha grę w tym klubie niż liczą się dla niego zarabiane pieniądze. Nie ma znaczenia, że stworzył więcej okazji bramkowych niż jakikolwiek inny napastnik Premier League w tym sezonie. Nie ma znaczenia, że nigdy nie narzekał, gdy nie znajdował swojego nazwiska w wyjściowym składzie czy osiemnastce meczowej. Nie ma też znaczenia, że zdobywa więcej bramek niż o wiele bardziej cenieni przez fanów Smith i Tevez. Najważniejsze było to, że Berbatow jest "leniwy". Bułgar nie biegał tyle co poprzednicy, nie ganiał za piłką, nie wracał błyskawicznie po stracie, no i jego "mowa ciała" pozostawiała przecież wiele do życzenia.

Berbatow nie zmienił swojego stylu. Wciąż nie biega po boisku jak szalony, ciągle nie traci więcej energii niż potrzeba, nie robi wślizgów. Jego przyjęcie i kontrola piłki jest tak dobra, jak zawsze, potrafi utrzymać się przy futbolówce tak, jak zwykle, do tego wszystkiego dochodzi jednak takie ustawienie drużyny, w którym może on zdobywać sporo bramek. Teraz kibice chętniej o nim śpiewają, zamiast go wygwizdywać, dzięki czemu ma więcej pewności, by strzelać w sytuacjach, w których jeszcze niedawno wolałby podać do partnera.

Nawet zwolennicy Bułgara wiedzieli, że będzie musiał częściej zdobywać bramki, by zostać docenionym. Przy sumie pieniędzy, jaką kosztował Man Utd, a także roli napastnika, strzelenie 12 goli to za mało. Chociaż te dwanaście bramek było wynikiem ponad dwukrotnie lepszym od zdobyczy Carlosa Teveza w poprzednim sezonie, w którym był przecież ubóstwiany przez kibiców.

Teraz Berbatow jest liderem tabeli strzelców Premier League z dorobkiem 14 goli, a jego "ospały" styl nie stanowi dla nikogo żadnego problemu. Nie ma znaczenia, że wciąż wydaje się "leniwy", nieważne, że ze zdenerwowania wymachuje rękami, gdy piłka nie doleci tam, gdzie trzeba, nie jest też istotne, że nie biega bezmyślnie po całym boisku. Smutne jest jednak to, że, choć nastawienie do niego się powoli zmienia, to właśnie Smith i Tevez byli o wiele bardziej doceniani przez fanów MU niż obecnie Berbatow, choć niezaprzeczalnym faktem jest to, że obu bije na głowę i jest absolutnie oddany Manchesterowi United.

Skoro więc teraz zaczął strzelać, jakie znaczenie ma to, że wygląda na "leniwego"? Jeżeli nie ma znaczenia, to dlaczego wcześniej miało, tym bardziej, że wówczas i tak zdobywał więcej bramek niż Carlos Tevez i Alan Smith?


Inne teksty tego autora:
Czat Manchester United
marciniuk - 13:12
http://www.you tube.com/watch?v=dDYWWUGtwO0
marciniuk - 13:12
V
marciniuk - 13:12
i skrot z wczoraj ;)
marciniuk - 11:14
wywiad z Fergim;)
marciniuk - 11:14
http://www.you tube.com/watch?v=X0n8r02so_E&s ns=em#t=9m40s
GeNiuS - 10:03
istnieje również taka wersja ,że sAF nauczony błedem z De Geą kiedy po meczu potwierdził ,że go chce teraz specjalnie blefuję aby nie było takiego szumu jak po tej wypowedzi z hiszpanem
karoless - 09:45
http://imagesh ack.us/photo/my-images/684/wes leyq.jpg/
marciniuk - 08:16
Ferguson tez jz nie raz mowil ze transferow nie bedzie a wsyscy wiedzieli jak to sie konczylo. Koles akurat bardzo rzadko mowi co robi na rynku transferowym wiec nie wyobrazam sobie ze opowiada o negocjacjach z Interem/Sneijderem
GeNiuS - 08:04
:P
GeNiuS - 08:04
jest
15.05 Ur. Patrice'a Evry
Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.
01.06 Ur. Javiera Hernandeza
09.07 Ur. Fabio da Silvy
1. Manchester City 38 89
2. Manchester United 38 89
3. Arsenal 38 70
4. Tottenham Hotspur 38 69
5. Newcastle United 38 65
...
18. Bolton Wanderers 38 36
19. Blackburn Rovers 38 31
20. Wolverhampton 38 25
1. Robin van Persie (Arsenal) 30
2. Wayne Rooney (Manchester United) 26
3. Sergio Aguero (Manchester City) 22
4. Clint Dempsey (Fulham) 17
5. Demba Ba (Newcastle United) 16
6. Yakubu Aiyegbeni (Blackburn Rovers) 16
7. Emmanuel Adebayor (Tottenham Hotspur) 16
8. Grant Holt (Norwich) 14
9. Edin Dzeko (Manchester City) 13



Manchester United Sitemap (XML) Mapa strony Praca Redakcja Kontakt