Diabelskie wyjście z mroku

12 grudnia 2010, 14:42 | Jakub Hołaj | Źródło: własne

Grudzień wraz z toną śniegu wkroczył w ligowe zmagania na europejskich boiskach. W Premier League zbliża się okres, który przez wielu uważany jest za ten najważniejszy w sezonie, w którym duża liczba meczów nierzadko wpływa na ostateczne pozycje w ligowej tabeli, w którym można wiele stracić, a także wiele zyskać. W obecnym sezonie dużo małych czynników sprawia, że niepoprawni optymiści ten czas mogą uważać za czas "Czerwonych Diabłów". Niby dlaczego? - spytają ci niemrawie patrzący na świat... Już tłumaczę.


Manchester United w tegorocznych rozgrywkach prezentuje formę wyglądającą niemal jak wykres funkcji sinus. Wielkie zwycięstwa radujące serca fanów, takie jak 3:2 z Liverpoolem, 7:1 z Blackburn, czy choćby przedsezonowy mecz o Tarczę Wspólnoty z Chelsea wygrany 3:1, przeplatane roztrwanianiem punktów, które wielu przyprawiało o siwienie i rwanie włosów garściami (3:3 z Evertonem, 2:2 z West Brom i Fulham). Optymista mówi: "pomimo tylu wypadków jesteśmy wiceliderem", pesymista natomiast: "matko święta, a mogło być tak pięknie..." .

Patrząc na to z boku widać jak na dłoni przyczyny takiej sytuacji: Rio Ferdinand na początku sezonu out, Antonio Valencia także, Wayne Rooney również, przez pewien czas brak Giggsa. "Co z tego, wszak np. Chelsea boryka się z brakiem Lamparda, Liverpool bez Gerrarda, Arsenal tęskni za Van Persie'em i Fabregasem, Tottenham za Defoe" - ciągnie dalej ten czarniej patrzący na codzienność. Obecnie wszystkie owe filary głównych konkurentów United w większości wracają lub wrócili do gry. Nie inaczej sytuacja ma się na Old Trafford.

O ile od czasu odejścia Cristiano Ronaldo wielu kibiców marudziło na schematyczność naszej gry, mistrzostwo w podawaniu "do boku, do tyłu", dośrodkowania przez pół boiska na, nierzadko wystawionego "na sępa", samotnego napastnika, który w gąszczu obrońców tracił ją w ekspresowym tempie, zerową kreatywność w środku pola i inne zarzuty, których można by jeszcze kilka wymienić, i które, co gorsza, bardzo często swoje potwierdzenie miały na placu gry, wszystko to zdaje się powoli zmieniać... I właśnie tu pojawia się pole do popisu nie tyle dla optymisty, co dla przeciętnego fana noszącego diabła w sercu. Ostatnie kilka spotkań daje nam zastrzyk nadziei, popartej faktami zarejestrowanymi na boisku.

Jakiej? Vida + Rio = zgranie niemal jak to sprzed dwóch, trzech sezonów. Nasi defensorzy odzyskali dawną formę, o ile Nemanja jej nie traci odkąd przybył do Manchesteru, o tyle z Ferdinandem bywało różnie. Zwłaszcza po powrotach z kontuzji, które ostro dawały mu w kość przez długie okresy. Notoryczne "wielbłądy", sprinty z prędkością siedemdziesięciolatka, to wszystko zniknęło, wrócił stary, przez wszystkich kochany twardy zawadiaka, który zostawia na boisku wiele zdrowia, a i krzyczeć lubi na lewo i prawo, nieraz sprzedając opiernicz nawet i sędziemu. Ciekawe co by było, gdyby Rio grał od początku bieżącego sezonu, o ile więcej punktów byłoby na koncie United, gdyby nie wpadki Jonny'ego Evansa będącego w tym sezonie cieniem samego siebie? Na szczęście poza wymienioną trójką coraz częściej do głosu dochodzi Chris Smalling (na którego transfer tak wielu się krzywiło) i to on w niedługim czasie będzie naszym środkowym defensorem nr 3, na co w pełni zaczyna zasługiwać.

Fabio i Rafael - bliźniacza przyszłość na skrzydłach chwilowo spełniona w 1/2, bo o ile ten pierwszy ze zrozumiałych względów grającego na lewej stronie terminatora Evry jeszcze trochę musi poczekać na swoją kolej bycia w podstawowym składzie, o tyle Rafael w pełni zasługuje na zagoszczenie po stronie przeciwnej na stałe. Bynajmniej nie dlatego, że gorszą formę prezentuje John "grałem na każdej pozycji w drużynie" O’Shea, że Wes Brown nie będzie już miał sezonu życia jak w roku 2008, a dlatego, że do niedawna filigranowy, brazylijski dzieciaczek bardzo dziarsko zaczął radzić sobie na boisku. Występy takie jak z Milanem w zeszłym sezonie Ligi Mistrzów już nie są rzadkością, wynikające z latynoskiej krwi wyjścia do ofensywy nie są okupione dziurą w obronie, brakiem powrotów przy kontratakach i bezmyślnym ciągnięciem przeciwników za koszulkę.

Środek pola, z którym ostatnie miesiące przynosiły najwięcej bólu, powoli zaczyna malować się w nieco bardziej kolorowych barwach. I to bynajmniej nie różowych, przesadnie optymistycznych. Ponownie za sprawą południowo-amerykańskiej sylwetki. Wiem, że nie powinno mówić się hop, zanim się nie przeskoczy, ale Anderson pokazał nam w swoim debiutanckim sezonie jakim potencjałem dysponuje. Może najwyższy czas, by swoją obecną formę ustabilizował na poziomie, jakim czaruje nas od kilku spotkań. Takim, jak ten sprzed dwóch lat, kiedy wyłączył z gry gwiazdy Liverpoolu i Arsenalu zaskarbiając sobie tym miłość kibiców? Ba, postraszony batem w postaci zesłania do ligi greckiej zaczął nawet strzelać gole, co dotąd bywało przedmiotem docinki, że "jak Ando strzeli bramkę, to będzie jakiś cud", z czym niewątpliwie często brakowało szczęścia. Najwyższy czas, by zawodnik z numerem 8 pokazał na co go stać, dłużej niż kilka spotkań. Ciekawe jak będzie w poniedziałek? Jeśli do tego dojdzie w niedalekiej przyszłości transfer Defoura tudzież Hendersona, śmiem twierdzić, że będzie miło.

Jak wiele drużyn ma swojego jokera w postaci super napastnika, bramkostrzelnego herosa, tak i w United taki jest. A nawet dwóch. Transfer "małego groszka" i jego kilka występów nadały mu przydomek super-rezerwowego, który niczym Santiago Munez może odmienić losy każdego meczu. Choć jeszcze za wcześnie na taki hurraoptymizm i przyklejenie miana jokera do "Chicharito“, to Park Ji-Sung w pełni na takie określenie zasługuje. Wielokrotnie krytykowany "że potyka się o własne nogi, wiecznie przewraca" ostatnio pokazuje, że jego miejsce w tej drużynie nie jest tylko marketingowym chwytem na sprzedaż koszulek z diabełkiem na piersi na Dalekim Wschodzie.

Na drugim skrzydle Nani, który wyraźnie dorósł, choć zdarzają mu się dalej nonszalanckie i lekkomyślne zagrania, próby kopiowania Ronaldo, wyraźnie widać, że jego rola w drużynie znacząco wzrosła, czego sam zawodnik coraz częściej jest świadomy. Dodając do tego rychły powrót Antonio, którego wszyscy z niecierpliwością oczekujemy, powrót z wypożyczenia Toma Cleverleya, Danny'ego Welbecka, który wystawiany w Sunderlandzie na skrzydle spełnia swoją rolę równie dobrze, jak w meczach, gdy biega w ataku, wszystko to optymistycznie rysuje kształt naszych skrzydeł, które w tym sezonie z powodu kontuzji wyglądają dość skromnie pod względem kadrowym.

Roo, zeszłoroczny walczak, diabeł z krwi i kości, po zniszczeniu swojej rosnącej w United legendy, utracie popularności i sympatii fanów, zdaje się powracać i oby już niebawem osiągnął zeszłoroczną formę. Od powrotu kilka spotkań temu wszyscy widzimy właśnie takiego Roo, w którego oku widać ikrę, chęć walki o każdą piłkę. Coraz większe wyczucie w uderzaniu piłki (choćby rogal z meczu z Valencią, który jakby wpadł, byłby jedną z najpiękniejszych bramek sezonu), no i ambicja... Wreszcie widać u niego ambicję. Oby "Shrek" ponownie pokazał nam jaki jest wielki. Razem z Dymitarem Berbatowem, który przestał "człapać" i zaczął używać swojego wzrostu i zwinności, mogą jeszcze w tym sezonie wiele bramek wbić. Oby.

To właśnie persony opisane wyżej nasuwają do głowy myśl, że okres świąteczny może być piękny dla kibica United, że w Nowy Rok wejdziemy siedząc wygodnie w fotelu lidera, którego nie oddamy do końca sezonu, że w Lidze Mistrzów można przeciwstawić się Barcelonie. Mamy argumenty, które są w stanie to osiągnąć. Diabeł tkwi w tym zespole i powoli wychodzi z zawodników. Czerwona przyszłość rysuje się nie tylko przed optymistami, ale także zarówno pesymistami, jak i realistami, do których śmiem zaliczać siebie. I wcale nie patrzę na tę drużynę przez różowe okulary.


Inne teksty tego autora:
Czat Manchester United
marciniuk - 13:12
http://www.you tube.com/watch?v=dDYWWUGtwO0
marciniuk - 13:12
V
marciniuk - 13:12
i skrot z wczoraj ;)
marciniuk - 11:14
wywiad z Fergim;)
marciniuk - 11:14
http://www.you tube.com/watch?v=X0n8r02so_E&s ns=em#t=9m40s
GeNiuS - 10:03
istnieje również taka wersja ,że sAF nauczony błedem z De Geą kiedy po meczu potwierdził ,że go chce teraz specjalnie blefuję aby nie było takiego szumu jak po tej wypowedzi z hiszpanem
karoless - 09:45
http://imagesh ack.us/photo/my-images/684/wes leyq.jpg/
marciniuk - 08:16
Ferguson tez jz nie raz mowil ze transferow nie bedzie a wsyscy wiedzieli jak to sie konczylo. Koles akurat bardzo rzadko mowi co robi na rynku transferowym wiec nie wyobrazam sobie ze opowiada o negocjacjach z Interem/Sneijderem
GeNiuS - 08:04
:P
GeNiuS - 08:04
jest
15.05 Ur. Patrice'a Evry
Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.
01.06 Ur. Javiera Hernandeza
09.07 Ur. Fabio da Silvy
1. Manchester City 38 89
2. Manchester United 38 89
3. Arsenal 38 70
4. Tottenham Hotspur 38 69
5. Newcastle United 38 65
...
18. Bolton Wanderers 38 36
19. Blackburn Rovers 38 31
20. Wolverhampton 38 25
1. Robin van Persie (Arsenal) 30
2. Wayne Rooney (Manchester United) 26
3. Sergio Aguero (Manchester City) 22
4. Clint Dempsey (Fulham) 17
5. Demba Ba (Newcastle United) 16
6. Yakubu Aiyegbeni (Blackburn Rovers) 16
7. Emmanuel Adebayor (Tottenham Hotspur) 16
8. Grant Holt (Norwich) 14
9. Edin Dzeko (Manchester City) 13



Manchester United Sitemap (XML) Mapa strony Praca Redakcja Kontakt