Fala meksykańskiego optymizmu
28 października 2010, 18:19 | Mikołaj Fiebich | Źródło: własne
Kiedy ósmego kwietnia przeczytałem wiadomość, że do drużyny Manchesteru United dołączy Javier Hernandez, byłem zdziwiony. Od razu do głowy nasuwały się sprzeczne myśli. Czy to napastnik o dużym potencjale czy też kolejna wersja transferu "a la Manucho Goncalves"?
Pierwszym pozytywnym sygnałem był wywiad przeprowadzony dla MUtv. Meksykański zawodnik pochwalił się znajomością języka angielskiego, a to z pewnością nie wydało się obojętnym dla kibiców drużyny z Old Trafford. Sir Alex Ferguson był szczęśliwy z podpisania kontraktu. Podkreślał wartość i zalety piłkarza, a kibice mogli przeczuwać, że powtórka z Manucho im nie grozi.
Ważnym argumentem był fakt, że "Chicharito" jest zawodnikiem reprezentacji Meksyku, a sama bramka zdobyta w towarzyskim meczu z Holendrami w ramach przygotowań do MŚ 2010 w RPA dodatkowo rozbudziła apetyty. Javier Hernandez podczas afrykańskiego mundialu zdobył dwie bramki - trafienia zaliczył w meczu fazy grupowej z Francją oraz w 1/8 finału z Argentyną. Choć nie imponował warunkami fizycznymi, mogliśmy zauważyć wyjątkową cechę, jaka wyróżnia piłkarzy "żyjących" z podań kolegów.
Na początku lipca krążyły plotki, jakoby Javiera chciała wypożyczyć do końca obecnego sezonu hiszpańska Valencia. Kibice mogli być zaniepokojeni, bo sir Alex Ferguson dopiero pod koniec tamtego miesiąca ogłosił, że zarówno "Chicharito", jak i inny młody napastnik, Federico Macheda, zostają w klubie.
Dziś wiemy, że była to świetna decyzja, Hernandez strzelił bramkę londyńskiej Chelsea w meczu o Tarczę Wspólnoty. Radość gry prezentowana przez tego zawodnika musi być zaraźliwa dla partnerów z drużyny. Z pewnością można go nazwać pozytywną postacią Manchesteru United. Meksykanin zaliczył "wejście smoka" - jak na podwójną ironię - w meczu z Valencią, strzelając bramkę po świetnym podaniu Machedy. Dzięki temu Manchester United zdobył bardzo cenny, pierwszy w tym sezonie komplet punktów na wyjeździe.
W obliczu kontuzji Wayne'a Rooneya i atmosfery, jaka wokół niego powstała, wielu kibiców twierdzi, że młody napastnik musi dostać szansę rozegrania większej ilości spotkań niż dotychczas. Choć po starciach z niektórymi obrońcami, Javier musi wstawać z boiska, to ma instynkt typowego "sępa pola karnego". Jego chęć dążenia do wyznaczonego przez siebie celu jest imponująca, ale nie wykona go, jeśli nie będzie miał dobrych partnerów linii pomocy. A w tej formacji transfery są obowiązkowe, panie Ferguson!
Inne teksty tego autora:
- Ekscytujący czas zmian (footballfancast.com, własne)
- Niedoceniani, ale jakże ważni (footballfancast.com)
- Chamakh? Arsenal może być silniejszy... (footballfancast, własne)
- Sezon ostatnich szans i wielkich pożegnań? (własne)
- Stanowcze weto Fergusona (własne)




Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.










