Problemy Rooneya były kwestią czasu?
19 października 2010, 22:25 | Kornel Kasprowicz | Źródło: własne, BBC Sport
Dzisiejsza konferencja prasowa przyniosła wszystkim fanom Manchesteru United przykre wieści. Sir Alex Ferguson oficjalnie poinformował, że Wayne Rooney nie chce przedłużać obecnego kontraktu i zamierza opuścić Old Trafford. Wiadomość ta jest sporym szokiem dla całego futbolowego świata, jednak niespełna pięć lat temu ktoś przewidział, co może się wydarzyć.
Swego rodzaju prorokiem okazał się nie byle kto, bo żywa legenda zespołu "Czerwonych Diabłów", Eric Cantona. W wywiadzie dla "Daily Telegraph", udzielonym w lutym 2006 roku, Francuz wyrażał swoje zmartwienie przyszłością 20-letniego wówczas wychowanka Evertonu.
- W wieku 25 lat Rooney może być najlepszym piłkarzem świata, jeśli tylko będzie pamiętał o ciężkiej pracy, wczesnym chodzeniu spać i uważaniem na to, co je - mówił Cantona. - Jednak może też zdarzyć się tak, że za pięć lat nie będziemy widzieli go w kadrach najlepszych drużyn, reprezentacji Anglii i że w ogóle wypadnie poza setkę najlepszych zawodników. Kompletnie zniknie z futbolowej czołówki.
Niegdysiejszy Król Old Trafford zaznaczył, że Rooneyowi potrzebne są odpowiednie rady na zapewnienie sobie długiej kariery na najwyższym poziomie. - To bardzo, bardzo ważne. Wszyscy najlepsi piłkarze na świecie przez cały czas mieli świadomość tego, co jest istotne. Jestem przekonany, że Alex Ferguson zapewni mu pomoc. Rooney jest ciągle młody.
Cantona za przykład dał Robbiego Fowlera, który w młodości był postrzegany za wielki talent, jednak później nie wykorzystał pełni swojego potencjału. - Fowler był bardzo dobrym graczem w wieku 18 lat, ale przestał to pokazywać po zaledwie czterech, pięciu latach. Skończył regularną grę na wysokim poziomie, zniknął z reprezentacji Anglii, nie było go w najlepszych drużynach. Po prostu się skończył. A dlaczego? Tak naprawdę to kluby powinny odpowiadać na takie pytania. Mówi się, że Anglia to trudny kraj dla piłkarzy ze względu na wielką presję, jaką wywiera na nich prasa. Ale tak naprawdę nie jest trudniej niż we Włoszech, Hiszpanii czy nawet Brazylii.
Legendarny napastnik nie przewidział jednak, że Rooneyowi strzeli do głowy pomysł, by zdradzić ciężarną żonę. Jeśli wierzyć dzisiejszym rewelacjom "The Sun", jedna z prostytutek, z którą Wayne miał do czynienia, zdradziła, że gwiazdor MU bezpośrednio "po" zdał sobie sprawę, że właśnie zmarnował sobie nie tylko życie prywatne, ale i karierę. Jakkolwiek niewiarygodnie brzmi cały news bulwarówki, jest w nim coś, co charakteryzuje (anty)bohatera Old Trafford - brak rozsądku.
Przez cały czas wokół Rooneya krąży stereotyp, mówiąc wprost, głupka. To prosty chłopak, gdyby nie był zarabiającą miliony funtów piłkarską gwiazdą, byłby zwyczajnym 24-latkiem, taka "średnia krajowa". Wielokrotnie na boisku pokazywał, że najpierw coś robi, a potem dopiero myśli. I choć niekiedy jego temperament i impulsywność bywała korzystna dla zespołu, w większości tych poważniejszych przypadków sprawiała drużynie problem - niebezpieczne faule czy pyskówki do sędziego powodowały nerwowe reakcje kibiców, którzy później czuli się jakby siedzieli na bombie zegarowej, oczekując nie na to czy, ale kiedy "Wazza" zostanie wyrzucony z boiska.
Jak się okazuje ta "przypadłość" zadziałała, niestety, również w życiu osobistym. Wydaje się, jakby Rooney podjął decyzję o skorzystaniu z usług prostytutki w ogóle nie myśląc o tego następstwach. Czyn Anglika jest oczywiście nie do usprawiedliwienia, ale może on jednocześnie nieco wytłumaczyć powód, dla którego chce odejść z Old Trafford. Jak dla mnie Wayne zwyczajnie się zagubił. Dotarło do niego, jak skrzywdził swoją żonę wraz z wtedy jeszcze nienarodzonym synkiem, jak zawiódł menedżera, kolegów i przede wszystkim kibiców Manchesteru United. Niby jego życie prywatne i zawodowe to dwa różne światy, ale tak naprawdę nie można ich rozdzielić.
Jeśli mam choć trochę racji, wówczas jest nadzieja na to, że jeszcze Wayne się opamięta. O ile oczywiście zakończenia negocjacji nie nakazała mu żona, która pewnie najchętniej wyprowadziłaby się poza Wyspy, jak najdalej od prasowych rewelacji dotyczących zdrady męża...
Inne teksty tego autora:
- Hargreaves musi być w kadrze! (Republik of Mancunia)
- Wideo: Scholes i Giggs zatrzymują Parkera (Goal.com, Youtube.com)
- Historia Madsa Timma - ku przestrodze (thebusbyway.com)
- Mike Dean - gwarancja "jedenastek"? (The Guardian)
- Ben Foster musi odejść? (footballfancast.com)




Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.










