Hargreaves musi być w kadrze!
31 sierpnia 2010, 00:13 | Kornel Kasprowicz | Źródło: Republik of Mancunia
W najbliższą środę menedżerowie z Premier League będą musieli podać ostateczną, 25-osobową kadrę swoich drużyn na najbliższe cztery miesiące. Sir Alex Ferguson, choć jest w bardzo komfortowej sytuacji, posiadając w składzie sporo piłkarzy spełniających wymogi nowej zasady "home-grown", stoi jednak przed sporym dylematem - czy dołączyć do składu kontuzjowanego od prawie dwóch lat Owena Hargreavesa.
O sprawie pomocnika przypominały w poniedziałek brytyjskie media, a także Scott the Red, autor bloga "The Republik of Mancunia". Przedstawiona przez niego opinia na temat Hargreavesa daje do myślenia i powinna być chyba wystarczającym powodem dla Fergusona, by jednak sięgnął po urodzonego w Calgary Anglika.
Scott zestawił sytuacje Owena i byłego napastnika "Czerwonych Diabłów", Ole Gunnara Solskjaera. Wprawdzie kontuzje obu zawodników znacznie się od siebie różnią, jednak nadzieje na powrót Norwega były mniej więcej takie jak teraz w przypadku Hargreavesa - minimalne. Napastnikowi udało się jednak wrócić, a wszystko zawdzięcza przede wszystkim motywacji i nadziei.
- Myśl o graniu, nie mówiąc już o strzelaniu goli, w czerwonej koszulce, to największa motywacja, jaka istnieje - powiedział Solskajer we wrześniu 2004 roku, gdy został wykluczony z gry na resztę sezonu. - Byłem już nie raz kontuzjowany i wrócę. Strzelę jeszcze gola na Old Trafford. To obietnica zarówno dla mnie, jak i kibiców Manchesteru United.
Sześć lat temu nawet Ferguson przyznawał, że Ole może już nie wystąpić w pierwszej drużynie. Jednak napastnik nie tylko wrócił do gry, ale też strzelił 11 bramek w swoim ostatnim sezonie w karierze i to we wszystkich możliwych rozgrywkach.
Po niektórych urazach powrót do piłki jest niemożliwy i tak, niestety, może być w przypadku Hargreavesa. Jeżeli klub zadecyduje, że nie ma szans, to wówczas można zapomnieć o włączaniu go do składu. Jednak jeśli istnieje choć minimalna szansa, że uda mu się przezwyciężyć kontuzję, nie powinno być wątpliwości, że należy dać mu szansę.
Piłkarz może spędzać całe dnie na siłowni czy u fizjoterapeuty, ale nic mu to nie da, jeśli będzie wiedział, że i tak nie zagra. Gdyby Solskjaer nie miał w sobie nadziei, wówczas nigdy nie wróciłby do gry, a więc analogicznie - jeśli Hargreaves nie znajdzie się teraz w 25-osobowej kadrze, nawet z obietnicą dołączenia do niej w styczniu, może to dla niego oznaczać koniec kariery.
Bo w jaki sposób Owen miałby znaleźć w sobie determinację potrzebną w walce o powrót, jeżeli Ferguson postanowi, że przez najbliższe miesiące Anglikowi pozostaną jedynie mecze w rezerwach i ewentualnie w rozgrywkach o Puchar Ligi? To byłby dla niego cios, po którym już mógłby się nigdy nie podnieść.
W środę okaże się, czy Owen Hargreaves może jeszcze liczyć na jakąkolwiek przyszłość w Manchesterze United.
Inne teksty tego autora:
- Wideo: Scholes i Giggs zatrzymują Parkera (Goal.com, Youtube.com)
- Historia Madsa Timma - ku przestrodze (thebusbyway.com)
- Mike Dean - gwarancja "jedenastek"? (The Guardian)
- Ben Foster musi odejść? (footballfancast.com)
- Senegalczyk, który zwojuje Old Trafford? (footballfancast.com)




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










