Wady i zalety Chelsea przed nowym sezonem
3 sierpnia 2010, 19:38 | Jacek Kinal | Źródło: własne
Do rozpoczęcia nowego sezonu w Premier League pozostały już niecałe dwa tygodnie. Według bukmacherów, głównym faworytem do zdobycia mistrzowskiego tytułu jest teraz Chelsea. W takim razie, co po raz kolejny przemawia za podopiecznymi Carlo Ancelottiego? Z drugiej strony, jakie są powody, przez które piłkarze ze Stamford Bridge utracą jednak tytuł mistrzowski? Szczegółowej analizy dokonał kibic "The Blues", Jacek Kinal (potter), co ciekawe na co dzień związany z forum mufc.pl...
Cztery powody dla których Chelsea zostanie mistrzem Anglii w sezonie 2010/2011:
Doświadczenie
Według sir Aleksa Fergusona skład Chelsea jest zwyczajnie stary. Ja upierałbym się jednak przy określeniu o bardziej pozytywnym wydźwięku, czyli doświadczeniu. Piłkarze tacy jak John Terry, Frank Lampard czy Didier Drogba będą przecież walczyć teraz o swój czwarty tytuł mistrzowski. W poprzednim sezonie dowiedzieliśmy się, że błędy z przeszłości zostały wyeliminowane. Jeszcze w rozgrywkach sprzed dwóch lat remis w potyczce z Wigan, po golu straconym w ostatniej minucie, pozbawił "The Blues" szans na ostateczny ligowy triumf. Tym razem pokonaliśmy "The Latics" 8-0, wcześniej systematycznie wykorzystując potknięcia Liverpoolu. Co więcej, Ancelotti udowodnił, że nie tylko Jose Mourinho potrafi osiągać sukcesy już w swoim pierwszym sezonie pracy. Debiutancki rok wypadł dla włoskiego menedżera na tyle dobrze, że apetyt są coraz większe, szczególnie jeżeli chodzi o Ligę Mistrzów.
Powrót kontuzjowanych
Pewnie jeszcze tydzień temu napisałbym, że kontuzje poszczególnych piłkarzy mogą być dużą przeszkodą. Jednak z każdym kolejnym dniem fani Chelsea dostają coraz lepsze informacje. Petr Cech, Alex i Drogba mają być gotowi do gry już w pierwszej kolejce, a być może także w niedzielnym meczu o Tarczę Dobroczynności. Dodajmy do tego będących już w pełni sił, a długo pauzujących w poprzednim sezonie Michaela Essiena oraz John Obi Mikela. Jedynym zmartwieniem może być tylko kontuzja Jose Bosingwy, który co ciekawe już rozpoczął treningi.
Brak osłabień
Kluczowi gracze pozostają na Stamford Bridge. Zarówno trener jak i klubowe władze kategorycznie zaprzeczyli, jakoby Drogba oraz Ashley Cole mieli opuścić Chelsea. Ricardo Carvalho także trenuje na pełnych obrotach i wystąpił nawet w meczu sparingowym. Wszystko wskazuje na to, że portugalski defensor nie przeniesie się do Realu Madryt i będzie nadal pewnym punktem "The Blues".
Koniec problemów z Colem i Terrym
Szczęśliwie dla fanów Chelsea zakończyły się medialne historie dotyczące życia prywatnego piłkarzy. Dzięki temu zarówno Cole jak i Terry będą mogli skupić się tylko i wyłącznie na grze w piłkę. W poprzednim sezonie nie było to możliwe i wydaje się, że zwłaszcza Terry źle odczuł nawarstwianie się kłopotów w życiu osobistym.
Cztery powody przez które Chelsea nie zostanie mistrzem Anglii w zbliżającym się sezonie:
Brak świeżej krwi
Z klubem pożegnało się czterech piłkarzy, a na wylocie jest także Deco. Jedynym jak do tej pory transferem klubu ze Stamford Bridge jest pozyskanie Yossiego Benayouna. Tylko czy w ogóle byłego gracza Liverpoolu można uznać za bardzo dobre wzmocnienie? Najlepiej będzie chyba w takim przypadku zaufać menedżerowi. Moim zdaniem, mistrzowie Anglii potrzebują jeszcze dwóch, może trzech graczy, żeby zwiększyć rywalizację w składzie i skutecznie walczyć na kilku frontach. Najbliższy przyjścia do Chelsea jest Ramires z Benfiki Lizbona. Wydaje mi się, że ewentualne wzmocnienia w Chelsea muszą nastąpić jak najszybciej, najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych.
Mecze sparingowe
Chelsea rozegrała dopiero trzy mecze kontrolne, ale z całą pewnością obnażyły one braki kadrowe. Przede wszystkim nie mamy dobrego zmiennika dla Cecha, bo zarówno Ross Turnbull jak i Hilario popełniają proste i głupie błędy. Podobnie sprawa ma się z defensywą, która występuje teraz głównie w eksperymentalnym ustawieniu. Gra ofensywna nie wygląda najgorzej, bo posiadamy zdolną młodzież, a dodatkowo nowe zasady sprawiają, że gracze tacy jak Jeffrey Bruma, Patrick van Aanholt, Gael Kakuta czy Fabio Borini powinni otrzymać więcej szans do gry.
Nicolas Anelka
Wydaje się, że wydoroślał, dojrzał i zmądrzał, ale co z tego? Na mundialu był jednym z pierwszych piłkarzy reprezentacji Francji, który rozpoczął bunt. Abstrahując od sprawy trenera Raymonda Domenecha, jasno trzeba stwierdzić, że zachowanie Anelki było po prostu niewłaściwe. Czy to oznacza, że podobnych spraw możemy spodziewać się w trakcie sezonu? Raczej nie, ale tak czy inaczej fani Chelsea powinni czuć się trochę zaniepokojeni faktem, że Anelka dysponuje u Ancelottiego monopolem na grę w podstawowym składzie i to niezależnie od formy. Tym samym zablokowane jest miejsce dla Salomona Kalou czy utalentowanego Daniela Sturridge'a. Wydaje mi się, że właśnie dlatego nie kupiliśmy Sergio Aguero, który bardzo chciał dołączyć właśnie do Chelsea. Ancelotti uznał chyba, że wystarczy mu dotychczasowa kadra, oczywiście z Anelką jako jednym z najlepszych piłkarzy. Jestem dosyć sceptycznie nastawiony do jego umiejętności, kiedy występuje na skrzydle albo w roli snajpera.
Ambicje właściciela
Nie od dzisiaj jest pewne, że Roman Abramowicz marzy o zwycięstwie w Champions League. Kiedy menedżerem był Avram Grant byliśmy tego strasznie blisko (pamiętacie rzut karny wykonywany przez Terry'ego?). Abramowicz jest przekonany, że pod wodzą Ancelottiego Chelsea wreszcie zrealizuje upragniony cel. Włoski menedżer jest przecież znany z tego, że często wygrywał w rozgrywkach pucharowych i głównie dlatego został sprowadzony na Stamford Bridge. Całkiem prawdopodobne więc, że głównym celem Chelsea w tym sezonie będzie triumf w Lidze Mistrzów, a wtedy Premier League zejdzie zwyczajnie na drugi plan.
Czeka nas bardzo ekscytujący sezon. Walka może być chyba jeszcze bardziej zacięta niż w ostatnich rozgrywkach. Manchester United oraz Manchester City nie powinny odpuścić, a Arsenal będzie się chyba liczył teraz do samego końca. Tottenham musi tylko potwierdzić swoje prawdziwe ambicję, a najbardziej interesujące jak zaprezentują się Aston Villa oraz Liverpool. Nie widzę przesłanek na większy progres w przypadku obu drużyn, ale celem Martina O'Neilla oraz Roya Hodgsona powinna być jak zwykle pierwsza czwórka. Zaczynamy już 14 sierpnia, ostra rywalizacja i emocje gwarantowane!
Inne teksty tego autora:




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










