Czy Hernandez będzie taki jak Solskjaer?
2 sierpnia 2010, 11:16 | Jarosław Burda | Źródło: własne
Wygląda na to, że ostatnie popisy Javiera Hernandeza uciszyły nieco kibiców żądających od sir Aleksa Fergusona tzw. wielkich transferów. "Chicharito" jest ostatnio na ustach prawie wszystkich fanów Manchesteru United i został nawet porównany do uwielbianego na Old Trafford Ole Gunnara Solskjaera. Zastanawiające, czy taki zachwyt i wynikający z tego optymizm nie są aby przedwczesne?
Przed rozpoczęciem letniego okienka transferowego byłem zwolennikiem sprowadzenia napastnika klasy światowej. Jestem bowiem przekonany, że poprzedni sezon "przegraliśmy" właśnie przez brak czwartego atakującego. Trzech napastników to trochę jednak za mało w walce o najwyższe trofea, biorąc jeszcze pod uwagę kontuzjogenność Michaela Owena.
Zawsze trzeba bowiem brać pod uwagę absencję najlepszych piłkarzy w spotkaniach decydujących o całym sezonie. Tak właśnie było w potyczce przeciwko Chelsea na Old Trafford, kiedy osamotniony i do tego słabo dysponowany Dymitar Berbatow nie był w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Petra Cecha. Identyczna sytuacja zaistniała w drugiej połowie meczu z Bayernem Monachium w ramach Ligi Mistrzów. Dla przypomnienia, przez prawie całą drugą połowę "Czerwone Diabły" grały bez napastnika (sic!).
Co ciekawe, kilkanaście godzin po wyeliminowaniu United z Champions League pojawiła się informacja o transferze meksykańskiego napastnika. Tajemniczy dla większości obserwatorów piłkarz zdobył wcześniej dla zespołu Chivas Guadalajara 28 goli w 68 meczach. O jego prawdziwym talencie przekonaliśmy się jednak dopiero podczas mundialu w RPA, kiedy to strzelił dwa gole i zwyczajnie zaimponował umiejętnościami.
Ostatnie występy Hernandeza w meczach towarzyskich Manchesteru United wywołały dodatkową lawinę pochwał, komplementów i podziwu. Instynkt strzelecki, umiejętność "odnalezienia się" w polu karnym, szybkość w podejmowaniu decyzji i specyficzny sposób unikania obrońców - takie cechy sprowokowały do konfrontacji z Solskjaerem. Według wielu, jeżeli zostanie przez Fergusona obdarzony właściwym zaufaniem i do tego znajdzie sobie odpowiednie miejsce w składzie, to może zrobić na Old Trafford co najmniej porównywalną karierę.
Bardzo zastanawiające jest jednak, jak szybko "Chicharito" nawiąże równą walkę ze świetnie przygotowanymi pod względem fizycznym defensorami z Premier League. Liga angielska jest przecież wyjątkowo wymagająca dla nowych piłkarzy, nawet tych przychodzących z bliskich, europejskich lig. Tempo gry, siła, szybkość oraz bardzo duża presja w każdym meczu już nie raz okazały się zabójcze dla graczy brylujących wcześniej w mniej znanych rozgrywkach.
Dla mnie jednak najistotniejsze pytanie, czy Javier Hernandez już jest napastnikiem, na którego zespół i kibice mogliby liczyć w najważniejszych meczach całego sezonu, które rozgrywane są przecież najczęściej na ekstremalnie wysokim poziomie? Takiego zawodnika do linii ataku przecież potrzebowaliśmy...
Inne teksty tego autora:
- Delfouneso i spółka grają o mistrzostwo Europy (własne)
- Noc, lepszy Berbatow i polskie akcenty (własne)
- Dwa koszmarne błędy Fergusona! (własne)
- Kto strzeli najwięcej goli w Ameryce? (własne)
- Mundial zaczyna się od nowa? (własne)




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










