Noc, lepszy Berbatow i polskie akcenty
17 lipca 2010, 04:11 | Jarosław Burda | Źródło: własne
Dokuczliwe ostatnio słońce dawno już schowało się za horyzontem, w domu panuje wszechogarniająca cisza, a od szeroko otwartego okna powiewa tylko lekki i przyjemny chłód. Wychodzi na to, że pierwszy w tym sezonie mecz Manchesteru United nie mógł się chyba odbyć o lepszej porze dnia niż właśnie środek nocy...
Swoją drogą, zawsze sympatyzowałem z nocnymi transmisjami sportowymi, a najczęściej były to oczywiście rozgrywki koszykarskiej ligi NBA. Z drugiej strony, kilka lat temu potrafiłem "zarwać" nawet kilka nocy z rzędu dla bardzo osobliwego turnieju, jakim bez wątpienia jest Copa America.
Metamorfoza bułgarskiego napastnika?
Dzisiaj grał jednak Manchester United i naprawdę warto było poświęcić te kilka godzin snu. Chociażby po to żeby zobaczyć jak faktycznie może grać krytykowany ostatnio Dymitar Berbatow. Nie chciałbym zapeszać, ale prawdopodobnie sir Alex Ferguson przygotował już dla bułgarskiego napastnika zupełnie inną rolę w zespole. Widać to było wyraźnie w potyczce z Celtikiem Glasgow.
Berbatow był inaczej ustawiony i obarczony zupełnie innymi zadaniami, dzięki czemu zdecydowanie "ożył" na boisku. Efektem tego był bardzo ładny gol oraz dwie najwyższej klasy asysty. Bezsprzecznie, należy jeszcze unikać daleko idących wniosków, ale udane występy Bułgara w Stanach Zjednoczonych mogą dodać mu potrzebnej pewności siebie.
Pierwsze śliwki...
Bardzo nowoczesny i atrakcyjny stadion w Toronto nie zapełnił się niestety do ostatniego miejsca. Prawie wszyscy "turyści" byli natomiast ubrani w klubowe koszulki United, a co kilka minut dało się usłyszeć tylko głośne wzdychanie po udanych zagraniach Ryana Giggsa albo Paula Scholesa.
Podobał mi się do tego Fabio da Silva. Jak zwykle grał bardzo odważnie, przebojowo i ofensywnie. Pomyślałem nawet, że kiedyś będzie to obrońca pokroju Sergio Ramosa albo Daniego Alvesa, czyli bardziej...pomocnik.
Debiutujący natomiast Chris Smalling na dobry początek sprokurował rzut karny i otrzymał żółtą kartkę. Niemniej, jak to powiedział kiedyś pewien piłkarz z polskiej ligi - "Pierwsze śliwki robaczywki za płot"...
Podnosili ciężary, a tu...
Na stadionie dało się zauważyć wiszącą polską flagę, ale nie był to jedyny tam polski akcent. Bramki "The Bhoys" bronił bowiem Łukasz Załuska. Wychowanek szkółki w Szamotułach będzie prawdopodobnie następcą w bramce Celtów wytransferowanego niedawno do Fiorentiny Artura Boruca.
Załuska w pierwszej połowie popełnił kilka błędów przy wyprowadzaniu piłki do gry, ale już w drugiej części spisywał się znakomicie. Po kąśliwym strzale Federico Machedy wykazał się nawet fantastyczną interwencją, którą angielscy komentatorzy określili potem jako dosłownie "outstanding".
Jeszcze taka ciekawostka. W Stanach Zjednoczonych przebywają obecnie polscy szczypiorniści, którzy dzisiaj zagrają przeciwko Niemcom w reklamowanej już od dawna "bitwie o Chicago" (transmisja w Polsacie Sport).
W środę podopieczni Bogdana Wenty ostro trenowali na siłowni, kiedy nagle do pomieszczenia zajrzał sam... Alex Ferguson. Później okazało się, że piłkarze Manchesteru United ćwiczyli tymi samymi ciężarami tylko, że kilka minut później...
Inne teksty tego autora:
- Dwa koszmarne błędy Fergusona! (własne)
- Kto strzeli najwięcej goli w Ameryce? (własne)
- Mundial zaczyna się od nowa? (własne)
- Wideo: Premier League 2009/2010 (YouTube.com)
- Zdecydowanie najgorszy transfer Fergusona? (własne)




Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.










