Wayne Rooney znów się uśmiecha!
8 lipca 2010, 11:05 | Tomasz Pasternak | Źródło: własne
Wayne Rooney, ku uciesze zapewne wszystkich kibiców Manchesteru United, znalazł sposób na odbudowanie psychiczne po katastrofalnym występie Anglików na tegorocznych mistrzostwach świata. Napastnik "Czerwonych Diabłów" na nowo uśmiecha się i tryska energią, przebywając ze swoją rodziną na wakacjach na Karaibach.
Rooney nie poradził sobie z oczekiwaniami, jakie ciążyły na nim, jako liderze ekipy prowadzonej przez Fabio Capello. Po zakończeniu zaledwie zremisowanego 0:0 grupowego meczu z Algierią był na tyle poirytowany, że schodząc do tunelu skierował do kamery kilka cierpkich słów, mających stanowić odpowiedź dla zniecierpliwionych sympatyków "Lwów Albionu".
Miło widzieć jak kibice cię wygwizdują. Tak wygląda wierny doping.
Pojawiły się obawy o to, jak taki "wypruty" Rooney będzie spisywał się w nadchodzącym sezonie ligowym. Nie jest przecież tajemicą, że po odejściu Cristiano Ronaldo, to właśnie Anglik ma największy wpływ na postawę drużyny sir Aleksa Fergusona. Czyżby, niczym wyroki niemieckiej ośmiornicy, wypełnić miała się także przedmundialowa przepowiednia firmy Nike?
Na całe szczęście, wygląda na to, że słynący z ostrej, często brutalnej gry na boisku 24-latek ukojenie znalazł w rodzinie. Razem z żoną Coleen i synkiem Kaiem miło spędza czas na Karaibach, zostawiając w tyle wspomnienia z RPA. To pierwsze wspólne wakacje rodziny Rooneyów, które prawdopodobnie jeszcze trochę potrwają, bo nie wydaje się, by menedżer "Czerwonych Diabłów" nalegał na wyjazd swojego najskuteczniejszego zawodnika na letnie tournee do Stanów Zjednoczonych.










Inne teksty tego autora:
- Pożegnalne trafienia Zorana Tosicia? (własne)
- Fani Man Utd zdeklasowali Man City (YouTube.com)
- It's Berba time! (The Telegraph)
- Czułe przeprosiny na boisku (YouTube.com)
- Rooney "odstaje" na treningach (MEN, YouTube.com)




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










