It's Berba time!
2 kwietnia 2010, 23:37 | Tomasz Pasternak | Źródło: The Telegraph
Nic innego nie daje pełniejszego obrazu tego, jak szeroką kadrę ma dana drużyna piłkarska i nic innego nie daje piłkarzowi siadającemu na co dzień na ławce rezerwowych lepszej okazji do udowodnienia wszystkim, że zasiada na niej niesłusznie, niż kontuzja najważniejszego piłkarza danej formacji. W myśl tej zasady, najbliższe tygodnie pokażą kibicom Manchesteru United prawdziwego Dymitara Berbatowa.
"Czerwonym Diabłom" przyjdzie w sobotę po raz pierwszy w tym sezonie stawić czoło ekipie z "Wielkiej Czwórki" bez ich największego talizmana, Wayne'a Rooneya. Anglik, jeśli byłoby to tylko konieczne, wybiegłby na Old Trafford w plastikowym ochraniaczu, w którym opuszczał murawę Allianz Arena, ale na szczęście sir Alex Ferguson może skorzystać z Dymitara Berbatowa.
Do tej pory korzystał z jego usług rzadko i, gdyby nie uraz kostki najlepszego zawodnika tego sezonu na Wyspach Brytyjskich, przeciwko Chelsea Bułgar też by nie wystąpił. Stało się jednak tak, a nie inaczej i teraz to on jest główną postacią, na którą w najbliższych kilkunastu dniach będą zwrócone oczy kibiców Manchesteru United. Dotąd sprowadzony za ponad 30 milionów funtów piłkarz częściej kreował grę, aniżeli był typowym egzekutorem. Teraz powinno się to zmienić.
Powinno, bo sir Alex Ferguson w meczach o największą stawkę, kiedy wszystko wydawało się jasne i przejrzyste, zaskakiwał - taktyką, doborem składu, nastawieniem. Wszyscy chwytali się za głowę, gdy okazało się, że przeciwko Arsenalowi od pierwszej minuty zagra Park Ji-sung, a kilkadziesiąt minut później Koreańczyk trafił do siatki. Podobnie było z wystawianiem Parka do gry na środku pomocy - wspierającego Rooneya w poczynaniach ofensywnych z meczu z Liverpoolem czy pilnującego w defensywie Andreę Pirlo w pojedynku z Milanem.
Teoretycznie, również w sobotę Park odegra kluczową rolę, ponieważ przy zakładanej taktyce 4-3-3, ktoś będzie musiał dostarczać piłkę do Berbatowa. Nie jest w końcu tajemnicą, że Bułgar sam woli obsługiwać partnerów, aniżeli oczekiwać na ich podania w polu karnym. Pytanie tylko, kto wówczas trafi do siatki "The Blues"? Sir Alex Ferguson na najbliższe tygodnie ma jeden podstawowy ból głowy: jak wyciągnąć z Berbatowa wszystko co najlepsze i jak sprawić, by mecz z Chelsea był tym, który po blisko dwóch latach pozwoli zagościć Berbatowowi w sercach wszystkich kibiców ekipy z Old Trafford. Ostatnimi czasy, gdy dostawał szansę gry w pierwszym składzie, zachwycał. Teraz nadszedł czas, by ostatecznie udowodnić, że poza Rooneyem, w Manchesterze też istnieje życie!
Inne teksty tego autora:
- Czułe przeprosiny na boisku (YouTube.com)
- Rooney "odstaje" na treningach (MEN, YouTube.com)
- Passa Kuszczaka dobiegła końca (wideo) (Smotri.com)
- Maynor Figueroa też potrafi uderzyć (wideo) (YouTube.com)
- Dla kogo ćwierćfinał, dla kogo półfinał LM? (The Telegraph)




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










