Przywołali złego ducha z Rzymu
31 marca 2010, 07:24 | Jarosław Burda | Źródło: własne
Na pierwszy rzut oka, porażka 1:2 w pierwszym, wyjazdowym spotkaniu Ligi Mistrzów wcale nie jest taka zła. Wszak wystarczy teraz w rewanżowym meczu na Old Trafford, gdzie Manchester United jest zawsze bardzo mocny, wygrać tylko 1:0. Większe niezadowolenie u kibiców mogły wywołać jednak dziwne okoliczności tej porażki oraz sam styl gry, jakim "uraczyli" kibiców podopieczni sir Aleksa Fergusona.
Przerwana passa
Ciekawe, jak wielu obserwatorów śmiało przed tym meczem stawiało na zwycięstwo Bawarczyków? Piłkarze z Allianz Arena, po dwóch ligowych porażkach, wydawali się być przecież w słabszej formie, w przeciwieństwie do "Czerwonych Diabłów". Do tego doszedł im brak kluczowego piłkarza, takim nazwał go sam Franz Beckenbauer, Arjena Robbena.
Ferguson powiedział, że Manchester United lubi grać w meczach wyjazdowych Ligi Mistrzów. Potyczka z Bayernem miała być podtrzymaniem świetnej passy: Porto 1:0, Arsenal 3:1, Besiktas 1:0, CSKA 1:0, Wolfsburg 3:1, AC Milan 3:2. W ogóle przez dłuższy okres kariery Fergusona w United, mecze wyjazdowe w Champions League były jego prawdziwą piętą achillesową. Styl gry zawsze był w nich bardzo podobny do tego wczorajszego, szczególnie z drugiej połowy.
Finał w Rzymie. Déjà vu?
Piętą achillesową klubu z Old Trafford nigdy nie były natomiast finały europejskich rozgrywek, ale potyczka z FC Barceloną w ubiegłym sezonie to klęska nie tylko ze względu na ostateczny rezultat, ale bardziej sam styl gry. Przyzwoite, no może bardzo dobre, pierwsze 15. minut, a potem to tak, jakby całą wcześniej obraną taktykę przysłowiowe "diabli wzięli". Rywal wtedy także nie zagrał super meczu, ale wystarczyło chęci, a przede wszystkim umiejętności, żeby strzelić gole i ostatecznie wygrać całe spotkanie.
Czyż nie podobnie było wczoraj? Towarzyszące mi emocje z pewnością nie pozwoliły oglądać meczu chłodnym okiem analityka (podobnie jak finału w stolicy Włoch), podobieństwa narzucały się jednak same. Całkiem dobry początek, chyba do 20. minuty, zdeterminowany oczywiście szybkim golem, a potem już tylko słabiej i słabiej. Brak pomysłów, walki w środku pola, głupie straty itp. Na szczęście w bramce stał Edwin van der Sar, a nie Ben Foster.
Bayern nie taki mocny, ale...
Nie wiem dokładnie w jakiej formie znajdują się obecnie wszyscy napastnicy Bayernu, ale para atakujących Ivica Olić - Thomas Muller to może postraszyć, ale chyba tylko drużyny takie jak: SC Freiburg albo Hannover 96. W przerwie meczu poinformowałem kolegę SMS-em, że gdyby "Bawarczycy" mieli dosłownie bardziej "ogarniętych" zawodników ofensywnych, to mogliby już spokojnie prowadzić. Miałem rację?
To samo tyczy się Francka Ribery'ego. Chyba najlepszego wczoraj zawodnika u gospodarzy, ale i tak nie będącego przecież w najwyższej formie i dyspozycji. Strach pomyśleć, co by było gdyby wczoraj razem z Robbenem mogli... W rewanżu na Old Trafford niestety już będą mogli i strach pomyśleć co się wydarzy, jeżeli United nie zagrają na swoim normalnym, czyli bardzo wysokim poziomie...
Inne teksty tego autora:
- Decydujący trójmecz czas zacząć! (własne)
- Klasyka Ligi Mistrzów: Bayern - Man Utd (YouTube.com)
- Francuski powiew wiatru w Lidze Mistrzów (The Guardian, France Football,)
- Klasyka Ligi Mistrzów: Man Utd - Borussia Dortmund (YouTube.com)
- Kto będzie lepszy? Rooney czy Messi? (własne)




Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.










