Francuski powiew wiatru w Lidze Mistrzów
27 marca 2010, 07:07 | Jarosław Burda | Źródło: The Guardian, France Football,
"To jest naprawdę bardzo dziwne, że jeszcze żaden francuski trener nie wygrał ze swoją drużyną Pucharu Europy" - sprytnie stwierdziła dziennikarka brytyjskiego tygodnika "The Observer", Amy Lawrence. Ten fakt staje się jeszcze bardziej nie do przyjęcia, kiedy dodamy, że myśl szkoleniowa znad Sekwany jest przecież uznawana za jedną z najlepszych na świecie. Uparci mogliby oczywiście wspomnieć legendarnego Helenio Herrarę, który w latach 60. dwukrotnie triumfował z Interem Mediolan. Jednakże, przypisywanie sobie jego zasług, tylko ze względu na paszport, może zostać odebrane z dużym niesmakiem. Tym bardziej, że pojawia się spora szansa na poprawę tej wręcz szokującej statystyki.
Dał im przykład Gerard Houllier
Laurent Blanc, Claude Puel i Arsene Wenger - wszyscy trzej mają szansę na zwycięstwo ze swoją drużyną w Champions League. Pewne jest także, że przynajmniej jeden z nich będzie w półfinale. Ciężko jest wskazywać Bordo czy Lyon jako głównych faworytów do ostatecznego triumfu, nie mniej spore uznanie mogą już budzić ich dotychczasowe osiągnięcia.
"Żyrondyści" wygrali przecież siedem spotkań z rzędu, eliminując po drodze Juventus Turyn. Piłkarze ze Stade Gerland wyrzucili natomiast z Ligi Mistrzów faworyzowany Liverpool oraz sensacyjnie pokonali "galaktyczny" Real Madryt. "Najważniejsze było dla nas pozbycie się kompleksów" - przekonuje trener Blanc. "Kibice w całej Europie naprawdę postrzegają nas teraz inaczej" - dodaje defensor Lyonu, Cris.
Śmiało można napisać, że francuski system szkolenia rozkwita. Oprócz wspomnianych wcześniej Blanca i Puela, wyróżnić trzeba także Didier Deschampsa oraz Rudi Garcię. Wprawdzie Marsylia i Lille odpadły z Ligi Europejskiej, ale obie drużyny zrobiły ogromne postępy i trenerom absolutnie nic nie można zarzucić.
Pokolenie szkoleniowców w wieku ponad czterdziestu lat, do którego zaliczają się wszyscy wyżej wymienieni, żywcem korzysta z metod wprowadzonych na początku lat 90. przez Gerarda Houllier. Wymyślił on trzyletni program treningowy w słynnym ośrodku Clairefontaine, obejmujący róźne kursy, w tym kilka staży. Wszystko zdaje egzamin w stopniu celującym, a efekty widoczne są gołym okiem.
W Ligue 1 sami się cenią
"To już nie jest o taka sobie liga" - napisał Philippe Auclair, korespondent "France Football". "Angielskie gazety drukowały w poniedziałek wyniki ligi francuskiej małą czcionką, podobnie jak rezultaty z Belgii albo Holandii. Teraz będą musieli to zmienić" - dodał. Ligue 1 staje się jednak coraz bardziej popularna w samej Francji.
I tak mecze Lyonu i Bordo ogląda średnio 10. tysięcy widzów więcej niż jeszcze przed kilkoma sezonami. Jeszcze lepszym wzrostem może pochwalić się bardzo popularny Olympique Marsylia, a także mniejsze kluby, choćby takie jak Lens. Dla porównania czytam w "The Guardian", że kibice Wolverhampton, którzy chcieli obejrzeć sobotni mecz swojej drużyny z Aston Villą musieli wyciągnać z portfela aż 43 funty. Fani Bordeaux, przecież lidera ligi francuskiej i ćwierćfinalisty Ligi Mistrzów, płacą (uwaga!) 16 euro czyli w przybliżeniu 14,50 funta.
To pokazuje, że francuski futbol jest w stanie przyciągnąć na stadiony jeszcze więcej ludzi i wygenerować jeszcze większe zyski. Do tego dochodzą ogromne wpływy z praw telewizyjnych szacowane na ponad 650 milionów euro. Można też przeczytać, że kluby nie są już tak chętne do sprzedaży rozmaitym firmom miejsca na koszulkach. To samo dotyczy piłkarzy, którzy nie chcą już tak szybko jak kiedyś wyjeżdżać do Premier League albo Primera Division.
Warto także zwrócić uwagę na restrykcyjne kontrole administracyjne, które zmuszają kluby do zachowania jakże istotnej dzisiaj płynności finansowej. Inspekcje często mają charakter bardzo szczegółowy i właściwie ciężko jest później uniknąć nałożonej kary. Cytowany wcześniej dziennikarz "France Football" studzi jednak zbytni optymizm w tej sprawie - "Ligue 1 jest z pewnością "zdrowsza" w porównaniu do innych. Ale tylko cztery kluby są kierowane w sposób perfekcyjny: Lille, Lyon, Bordeaux i Auxerre".
Jednak nie tak różowo
Futbol nad Sekwaną i Loarą zmaga się także z kilkoma problemami. Największym jest chyba chuligaństwo, szczególnie odczuwalne w stolicy. Fani z Parc des Princes dzielą się przecież na tych z "Kop de Boulogne" oraz "Tribune Auteuil" i zwalczają systematycznie. Doszło nawet do tego, że kolejne trzy mecz PSG zagra bez kibiców, a jeden z wyższych urzędników państwowych skomentował całą sytuację - "Przegrywa sport, braterstwo i cywilizacja. Triumfuje w zamian zwyczajne barbarzyństwo". Podobny problem dotyka także Grenoble Foot 38 oraz OGC Nice.
Jak się dowiedziałem z dosyć obszernego artykułu na stronie "football365.fr", ćwierćfinał Ligi Mistrzów przyniósł też trochę (uwaga!) kłopotów. Mianowicie, "Żyrondyści" w sobotę muszą rozegrać finał Pucharu Ligi Francuskiej przeciwko Marsylii, a Lyon już wcześniej miał zaplanowany mecz ligowy na piątek. Bordeaux oburzone faktem, że rywal będzie odpoczywał jeden dzień dłużej wystosowało prośbę do ligowych władz o przesunięcie meczu...Lyon-Grenoble. Co najdziwniejsze wniosek został wysłuchany i wzbudził bardzo dużą złość u Jean-Michela Aulasa. Kłopoty bogactwa? W całej swojej okazałości!
Inne teksty tego autora:
- Klasyka Ligi Mistrzów: Man Utd - Borussia Dortmund (YouTube.com)
- Kto będzie lepszy? Rooney czy Messi? (własne)
- Wideo: ostatnia wygrana z Liverpoolem (YouTube.com)
- Dlaczego MU z Rooneyem wygra LM? (własne)
- Ogromny postęp klubów z ligi francuskiej (własne)




Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.










