Ben Foster musi odejść?
25 marca 2010, 19:41 | Kornel Kasprowicz | Źródło: footballfancast.com
Kiedy sir Alex Ferguson ogłosił Bena Fostera "numerem jeden w reprezentacji Anglii na następne dziesięć lat", można było uznać to za dość śmiałe stwierdzenie, nawet jak na tak doświadczonego menedżera. Prawda jest jednak taka, że 26-letni bramkarz powinien skupić się na teraźniejszości, bo przy swoim wieku coraz bardziej oddala się od regularnej gry w klubie i w dodatku nie budzi odpowiedniego zaufania, jak na golkipera mistrzów Anglii przystało.
Wystarczy przyjrzeć się obecnej sytuacji w bramce Manchesteru United, a będzie jasne, że Ben Foster znajduje się obecnie na trzecim miejscu w hierarchii golkiperów z Old Trafford, za Edwinem van der Sarem i Tomaszem Kuszczakiem. 39-letni Holender podpisał niedawno przedłużenie umowy o kolejny rok, dzięki czemu będzie reprezentował barwy "Czerwonych Diabłów" do czerwca 2011 roku i w przyszłym sezonie to wciąż on powinien być numerem jeden w zespole sir Aleksa Fergusona. Nie da się podważyć wspaniałych umiejętności byłego reprezentanta "Oranje", a jego mocno zaawansowany wiek nie jest żadnym wyznacznikiem prezentowanej formy.
Jeżeli zaś chodzi o Kuszczaka, nie ma wątpliwości, że Polak ostatecznie wygrał rywalizację z Fosterem o bluzę z numerem dwa, czym dodatkowo "zdemotywował" Anglika. To właśnie wychowanek Śląska Wrocław jest tym, który zastępuje van der Sara w ważniejszych, bardziej prestiżowych spotkaniach "Czerwonych Diabłów".
Sytuacja Bena Fostera jest o tyle trudniejsza, że nie tylko musi on rywalizować z Holendrem i Polakiem, ale również mierzy się z dwiema innymi sprawami, które mogą mu mocno zaprzątać głowę. Po pierwsze - mając 26 lat, a więc będąc w wieku, w którym piłkarze z reguły dochodzą do optymalnej formy (choć w przypadku bramkarzy jej szczyt trwa nieco dłużej niż zawodników z pola), Foster musi występować regularnie. Bronić nauczył się już na wypożyczeniu w Watford, a więc posiada już umiejętności i wiedzę na temat gry na najwyższym poziomie.
Po drugie - odkąd Peter Schmeichel opuścił Old Trafford w 1999 roku, klub bardzo długo poszukiwał dla niego odpowiedniego następcy. Okazał się nim dopiero Edwin van der Sar, ale przed 39-latkiem było jeszcze wielu golkiperów, którzy nie sprostali wysoko postawionej przez Duńczyka poprzeczce. Starsi kibice na pewno pamiętają takie bramkarskie niewypały, jak Mark Bosnich czy Massimo Taibi. Nieważne, czy będzie chodziło o słabą formę, czy po prostu brak szans, Foster na pewno nie będzie chciał być zapamiętany, jako spadkobierca wspomnianej dwójki. Poszukiwanie bramkarza odpowiedniej klasy to jedno z najtrudniejszych zadań w futbolu, szczególnie po tym, co przeszły "Czerwone Diabły" po odejściu Schmeichela, dlatego Ben będzie chciał udowodnić, że zasługuje na miejsce w bramce zamiast doświadczonego Holendra.
Sir Alex Ferguson jest znany ze swojej cierpliwości, jeżeli chodzi o wdrażanie do zespołu młodych piłkarzy, dając im odpowiednio dużo czasu na pokazanie się. Jeśli jednak doniesienia o kłótni między Szkotem a Anglikiem po remisie 2:2 z Sunderlandem z października ubiegłego roku są prawdziwe, to można wysnuć wniosek dlaczego Foster otrzymuje coraz mniej szans na grę, a jeśli już jakąś dostaje, to nie potrafi jej porządnie wykorzystać.
Na jego niekorzyść działają popełniane seriami błędy, które dodatkowo są najczęściej zapamiętywane. Pokazują one, że zawodnik nie jest jeszcze gotowy na całkowite zastąpienie van der Sara, a co za tym idzie, szanse Fostera na wyjazd na mistrzostwa świata z kadrą prowadzoną przez Fabio Capello są coraz mniejsze.
Sam Ferguson wielokrotnie powtarzał, że uznaje 26-latka jako najlepszego obecnie angielskiego bramkarza, dodając jednak, że wciąż brakuje mu doświadczenia. Z tego wynika, że najlepszą możliwością dla Fostera mogło być wystawienie go na listę transferową podczas zimowego okna. To już jednak za nami. Co mu w takim razie pozostaje? Foster musi zacząć regularnie grać w klubie, jeśli marzy o stałym miejscu w reprezentacji "Lwów Albionu". Jednak przy van der Sarze, który pogra nie tylko do końca obecnego sezonu, ale i na początku następnego, Anglik prawdopodobnie będzie musiał pomyśleć o zmianie klubu.
Bramkarze mają dość trudny zawód. Ich wspaniałe interwencje są szybko zapominane, za to popełniane błędy zapadają w pamięci na długo, a Foster niestety tych drugich zaliczył ostatnio dość sporo. Należy przyznać, że Ben pokazał się z bardzo dobrej strony na wypożyczeniu w Watford, ale całkiem możliwe, że Manchester United to dla niego już za wysokie progi. Nie chodzi tu jednak o jego umiejętności, ale o to, że dostęp do pierwszego składu blokuje mu golkiper światowej klasy i Foster, zamiast pokazywać swoje atuty, w najlepszym przypadku siedzi na ławce rezerwowych.
W dodatku jego obecność w bramce "Czerwonych Diabłów" nie daje kibicom takiego zaufania, jakim darzą van der Sara. Możliwe, że Ben Foster nie otrzyma nawet kolejnej szansy na pokazanie się w przyszłym sezonie, a perspektywa bycia o rok starszym i wciąż bez wymaganego doświadczenia może sprawić, że konieczna będzie przeprowadzka do innej drużyny i rozpoczęcie wszystkiego od nowa.
Inne teksty tego autora:
- Senegalczyk, który zwojuje Old Trafford? (footballfancast.com)
- Ferguson nigdy się nie myli! (RoM, Sky Sports)
- Wielki pech Davida Beckhama (własne)
- Valencia niczym Beckham i Ronaldo (News of the World)
- Statystyki: jak radził sobie Michael Owen? (TheRepublikOfMancunia.com)




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










