Wielki pech Davida Beckhama

15 marca 2010, 22:33 | Kornel Kasprowicz | Źródło: własne

Miało być spełnienie ostatniego, wielkiego, piłkarskiego marzenia. Półroczne wypożyczenie do AC Milan, regularna gra w składzie "Rossonerich" i wyjazd na czwarte i ostatnie w karierze mistrzostwa świata. Był 14 marca 2010 roku, 88. minuta ligowego pojedynku z Chievo. 34-letni David Beckham przyjmując piłkę niefortunnie staje na lewej nodze i momentalnie odczuwa ból. Najgorsza rzecz jaka mogła mu się przytrafić. Wiedział już, że wszystkie plany na najważniejszy piłkarski turniej prysnęły jak bańka mydlana. Co gorsze, to może być przedwczesny koniec kariery jednej z największych legend Manchesteru United.


Beckham przez ostatnie miesiące wszystko podporządkowywał wyjazdowi na mundial. Załatwił sobie wypożyczenie z Los Angeles Galaxy do drużyny z Mediolanu, by pokazać Fabio Capello, że chce w czerwcu stawić się z resztą reprezentacji w RPA. Włoski szkoleniowiec postawił warunek, że do Afryki pojadą ci, którzy będą regularnie grać w swoich klubach i na najwyższym poziomie. Beckham musiał więc opuścić USA i znaleźć się w Europie.

W Milanie grał już w zeszłym sezonie na takich samych zasadach. Wówczas powrót do europejskiej piłki musiał być dla niego ulgą. Co innego przecież grać w amerykańskiej, wciąż mocno egzotycznej, lidze, a co innego mierzyć się z o wiele lepszymi rywalami w Serie A czy w europejskich pucharach. Ani rok temu, ani też na początku tego sezonu nie przypuszczał, że dzięki temu będzie miał możliwość gry przeciwko Manchesterowi United.

W minioną środę wszyscy widzieliśmy, co tak naprawdę znaczyło dla niego powtórne wejście na murawę Old Trafford. Ostatni raz jako zawodnik występował tam siedem lat temu, tuż przed transferem do Realu Madryt. Wówczas wielu kibiców zarzuciło mu zdradę. O ewentualnych przenosinach do stolicy Hiszpanii mówiło się na kilka miesięcy przed otwarciem okna transferowego, ale sam nie wierzyłem w te informacje. Dopiero, gdy zobaczyłem Davida trzymającego koszulkę "Królewskich" z numerem 23, dotarło do mnie, że to prawda, że stało się to, co wydawało się niemożliwe.

Kim tak naprawdę był i jest David Beckham? Dla laików to po prostu zwykły piłkarz, choć zna go cały świat, nie tylko ten futbolowy. Urodzony w maju 1975 roku gracz był tak naprawdę pierwszym celebrytą wśród futbolistów. Był, a może ciągle jest, najpopularniejszym piłkarzem, choć przecież nie najlepszym. Ale dla wielu kibiców "Czerwonych Diabłów" Beckham to ktoś więcej.

To od niego zaczynała się fascynacja drużyną z Old Trafford, to on w większości przypadków (przynajmniej ludzi z mojego pokolenia) był tym pierwszym i największym idolem. Dlatego tak trudno było sobie uzmysłowić, że Beckham odchodzi do Realu. Zapewne to uwielbienie i status gwiazdy, spowodował traktowanie tego transferu jak zdradę. Może dopiero po latach większość potrafiła mu to wybaczyć. David podkreślał w ostatnich wywiadach, że nigdy nie chciał opuszczać "Teatru Marzeń". Trudno w to nie uwierzyć, widząc jego występ w Lidze Mistrzów 10 marca 2010 roku.

To spotkanie oglądałem w pubie, więc dopiero po powrocie do domu i przejrzeniu Youtube'a zobaczyłem, jak naprawdę wyglądało jego wejście na boisko. Długa, kilkudziestosekundowa owacja kibiców, "There's only one David Beckham" krzyczane z tysięcy gardeł, a na środku murawy 34-letni facet, który z trudem, ale jednak, powstrzymał się od płaczu. Mięczak? Jak dla mnie najlepszy dowód na ogromną miłość do klubu i oczywiście kibiców. Po tym, a także jego zachowaniu po końcowym gwizdku sędziego (dziękowanie widzom, założenie żółto-zielonego szalika), jeszcze bardziej wierzę w jego wypowiedzi.



Beckham znajdował się ostatnio w dobrej formie. W pojedynku z United był najlepszym zawodnikiem Milanu, choć na boisku pojawił się dopiero w 63. minucie spotkania. Miejsce w kadrze Capello miał praktycznie zapewnione i jedyne, co mogło zmienić ten stan rzeczy, to kontuzja. I niestety los zadecydował, że Davida na mundialu nie zobaczymy. Jeszcze zanim w niedzielnym meczu pojawili się na murawie klubowi lekarze, Beckham zdawał sobie sprawę z konsekwencji odniesionego urazu. Diagnoza okazała się zabójcza - zerwane ścięgno Achillesa. W najlepszym przypadku Anglik będzie mógł wznowić lekkie treningi za trzy miesiące. Dokładnie tyle czasu pozostaje do rozpoczęcia mistrzostw.



Sprawę komplikuje zaawansowany wiek wychowanka "Czerwonych Diabłów". Mając 34 lata i w zasadzie kończąc powoli przygodę z futbolem, tak poważna kontuzja (w zasadzie jedna z najgorszych jakie przytrafiają się piłkarzom) może spowodować jeszcze wcześniejsze odejście na emeryturę. Jeżeli faktycznie spotkanie z Chievo miałoby być ostatnim, jakie kiedykolwiek rozegrał Beckham, trzeba przyznać, że w całej tej dramatycznej dla niego sytuacji jest jednak coś pięknego. Dzięki grze w Milanie David miał możliwość odwiedzenia Old Trafford po siedmiu latach rozłąki i pożegnania się z kibicami Manchesteru United. Tamten wieczór na długo zapadnie w pamięci nie tylko jego, ale też wszystkich sympatyków, przede wszystkim tych, o których wspomniałem wcześniej - kibiców, którzy na Beckhamie się wychowali i dzięki niemu śledzą poczynania "Czerwonych Diabłów".

Zerwany Achilles zniszczył moje nierealne marzenie o sprowadzeniu do Manchesteru United piłkarza, od którego wszystko się dla mnie zaczęło. Gdy zobaczyłem reakcję kibiców, gdy sam śpiewałem, że jest tylko jeden Beckham, zapragnąłem, by choć na pół sezonu znów cieszył swoimi występami publiczność na Old Trafford. Niemal niemożliwe jest to, by sir Alex Ferguson zdecydował się na taki ruch, tym bardziej, że w składzie ma Antonio Valencię, Naniego i Parka, ale sami pomyślcie - wspólny ostatni sezon Ryana Giggsa, Paula Scholesa i Gary'ego Neville'a, do których dołącza David Beckham, w dodatku podający piłki do Michaela Owena...


Inne teksty tego autora:
Czat Manchester United
marciniuk - 13:12
http://www.you tube.com/watch?v=dDYWWUGtwO0
marciniuk - 13:12
V
marciniuk - 13:12
i skrot z wczoraj ;)
marciniuk - 11:14
wywiad z Fergim;)
marciniuk - 11:14
http://www.you tube.com/watch?v=X0n8r02so_E&s ns=em#t=9m40s
GeNiuS - 10:03
istnieje również taka wersja ,że sAF nauczony błedem z De Geą kiedy po meczu potwierdził ,że go chce teraz specjalnie blefuję aby nie było takiego szumu jak po tej wypowedzi z hiszpanem
karoless - 09:45
http://imagesh ack.us/photo/my-images/684/wes leyq.jpg/
marciniuk - 08:16
Ferguson tez jz nie raz mowil ze transferow nie bedzie a wsyscy wiedzieli jak to sie konczylo. Koles akurat bardzo rzadko mowi co robi na rynku transferowym wiec nie wyobrazam sobie ze opowiada o negocjacjach z Interem/Sneijderem
GeNiuS - 08:04
:P
GeNiuS - 08:04
jest
06.02 Katastrofa pod Monachium
Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.
18.02 Ur. Gary'ego Neville'a
21.02 Ur. Phila Jonesa
Manchester United - Liverpool FC
11 lutego, 13:40 (na żywo)
1. Manchester City 24 57
2. Manchester United 24 55
3. Tottenham Hotspur 23 49
4. Chelsea 24 43
5. Newcastle United 24 42
...
18. Bolton Wanderers 24 20
19. Blackburn Rovers 24 18
20. Wigan Athletic 24 16
1. Robin van Persie (Arsenal) 22
2. Demba Ba (Newcastle United) 16
3. Sergio Aguero (Manchester City) 15
4. Wayne Rooney (Manchester United) 15
5. Yakubu Aiyegbeni (Blackburn Rovers) 12
6. Edin Dzeko (Manchester City) 12
7. Gareth Bale (Tottenham Hotspur) 10
8. Clint Dempsey (Fulham) 10
9. Daniel Sturridge (Chelsea) 10



Manchester United Sitemap (XML) Mapa strony Praca Redakcja Kontakt