Dlaczego MU z Rooneyem wygra LM?
13 marca 2010, 10:35 | Jarosław Burda | Źródło: własne
Manchester United po raz trzeci z rzędu w finale Champions League? Po dwumeczu z Milanem i ostatecznym zwycięstwie 7:2 (z Romą w sezonie 2006/07 było 8:3) stało się to bardziej prawdopodobne. Czy "Czerwone Diabły" są w takim razie jednym z głównych faworytów, albo - zapytam mniej eufemistycznie - czy są obecnie najważniejszym kandydatem do ostatecznego triumfu?
Moja odpowiedź na postawione wyżej pytanie brzmi: jak najbardziej tak! Dlaczego? Pamiętam o wielu dyskusjach prowadzonych na blogu, w których często przekonywałem, że drużyna, która chce walczyć o zwycięstwo w Lidze Mistrzów (a to naturalnie zawsze jest głównym celem Man Utd), musi posiadać w składzie wielką indywidualność, jakby "twarz" swojej drużyny. Mam na myśli gracza o nieprzeciętnych umiejętnościach, wybitnie utalentowanego i pretendującego do odbioru nagród indywidualnych. Taki stan rzeczy potwierdzają co istotniejsze statystyki.
I tak, w sezonie 2005/06 triumfowała Barcelona kierowana przez Ronaldinho. W następnym roku był to Milan z Kaką, potem Manchester United z Cristiano Ronaldo, a w ubiegłym sezonie ponownie "Bluagrana" tym razem z Leo Messim. Wszyscy oni zgarniali w konsekwencji najważniejszą indywidualną nagrodę, czyli "Złotą Piłką". Który z piłkarzy obecnie zdecydowanie wyróżnia się na tle innych graczy Champions League? Wayne Rooney! Bezdyskusyjnie.
Ktoś może odpowiedzieć, że to tylko jakieś domysły poparte szczęśliwie ułożoną statystyką. Zgoda. Warto zauważyć jednak, że w meczach o najwyższą stawkę, kiedy poziom jest szalenie wyrównany, decydują naprawdę szczegóły, detale. Wtedy właśnie objawia się geniusz gracza, który jednym, naprawdę wyjątkowy zagraniem może odmienić losy spotkania. "Czerwone Diabły" takiego zawodnika obecnie w składzie posiadają, a do tego cały zespół po prawdzie jest w bardzo wysokiej formie.
Sir Alex Ferguson powiedział po meczu z Milanem, że jego drużyna może w tej chwili pokonać każdy zespół w Europie. Patrząc na naszych ewentualnych rywali w 1/4 finału i biorąc pod uwagę ich ostatnią formę, trudno się nie zgodzić. To poziom, jaki prezentuje zespół z Old Trafford, i wynikające z tego rezultaty każą naszym przyszłym przeciwnikom patrzeć na możliwy pojedynek z dużym niepokojem.
- Chciałbym znów stanąć na przeciwko Barcelony. Wiemy doskonale co stało za naszą przegraną i wiemy, że więcej się to nie powtórzy - powiedział szkocki menedżer jeszcze jakiś czas temu. Nie wierzyłem mu, kiedy przekonywał nas, że nie potrzebuje następcy dla Cristiano Ronaldo. Tak samo teraz nie mam podstaw żeby zanegować jego zapewnienia o wyciągnięciu wniosków z porażki w wielkim finale. Tym bardziej, że zespół prezentuje się bardzo dobrze z drużynami grającym ofensywnie (np. Arsenal). Piłkarzom w pełni udaje się realizować taktykę ułożoną specjalnie pod rywala, co może być bardzo istotne w przypadku ćwierćfinału, półfinału czy też finału. A właśnie, kiedy to będzie finał? Już wiem, 22 maja w Madrycie, na Estadio Santiago Bernabéu!
PS. Po reformie rozgrywek w 1992 roku, dwóm drużynom udało się grać trzy razy z rzędu w finale Ligi Mistrzów. Był to AC Milan w latach 1993-95 oraz Juventus Turyn 1996-98. Co ciekawe, oba zespoły triumfowały w tym przypadku tylko raz. Czas przełamać kolejną statystykę!
Inne teksty tego autora:
- Ogromny postęp klubów z ligi francuskiej (własne)
- Wideo: Złota Generacja 92 (własne, dailymotion.pl)
- Odporność sytego większa niż pożądanie zagłodzonych (własne)
- Jakie szanse ma Milan na Old Trafford? (własne)
- Specyficzny trening United (youtube.com)




Francuski obrońca przyszedł na świat 15 maja 1981 roku w Dakarze. Barw Manchesteru United broni od 2006 roku. Zanim przeniósł się na Old Trafford, był zawodnikiem AS Monaco.










