LM: wojna angielsko-włoska
15 lutego 2010, 16:10 | Jarosław Burda | Źródło: własne
Już we wtorek rozgrywki wznowi uwielbiana przez pasjonatów piłki nożnej Liga Mistrzów. W tym sezonie faza pucharowa zyskała nową formę, wygodniejszą dla kibiców oraz atrakcyjniejszą dla stacji telewizyjnych i reklamodawców. Rozstrzygnięcia w dwóch najciekawszych meczach 1/8 finału pozwolą odpowiedzieć na kilka ważnych pytań.
A które mecze są najbardziej interesujące? Oczywiście: Milan-Man Utd oraz Inter-Chelsea. Będą to spotkania czterech czołowych zespołów z Serie A i Premier League. "Rossoneri" zajmują wprawdzie w tabeli ligowej 3 miejsce, ale wyprzedzająca ich o 2 punkty Roma rozegrała przecież o jeden mecz więcej. Ponadto doświadczenie podopiecznych Leonardo na arenie europejskiej i liczba występujących tam gwiazd pozwalają stwierdzić, że ligi włoska i angielska wystawiają naprzeciwko siebie najcięższą artylerię.
Angielskie drużyny w ostatnim czasie zdominowały Ligę Mistrzów. Wystarczy napisać, że od trzech sezonów w 1/2 finału systematycznie występują trzy zespoły z Premier League. "Czerwone Diabły" zagrały również dwa razy z rzędu w wielkim finale, a "The Blues" od tego wyczynu dzieliły sekundy (gol Andresa Iniesty w doliczonym czasie). Ostatni raz w finale, drużyna z Serie A była w sezonie 2006/07, a w ostatniej edycji żaden włoski zespół nie wystąpił nawet w ćwierćfinale.
Biorąc pod uwagę podane wyżej skrótowo statystyki można napisać, że włoskie kluby w bezpośredniej rywalizacji staną przed szansą przerwania angielskiej dominacji w Lidze Mistrzów. Odpadnięcie Chelsea albo United, przy już pewnym braku w tej fazie rozgrywkowej Liverpoolu, będzie oznaczało, że pierwszy raz od trzech sezonów nie zobaczymy trzech zespołów z Premier League w półfinale.
Zakompleksiony w Lidze Mistrzów Inter Mediolan będzie musiał przerwać wreszcie złą passę i przy trzeciej próbie z rzędu wyeliminować angielski klub w 1/8 finału. Na pewno nie będzie to łatwe, bo Chelsea jest przecież w wysokiej formie, a nowy menedżer Carlo Ancelotti już na swojej pierwszej konferencji prasowej zapowiedział zdobycie upragnionego pucharu. Jose Mourinho po raz kolejny przedwcześnie poza burtą w Lidze Mistrzów? Aż trudne do uwierzenia.
W przypadku pojedynku Manchesteru United z Milanem, to "Czerwone Diabły" będą musiały przerwać złą statystykę. Drużyna z San Siro "przechodziła" podopiecznych sir Aleksa Fergusona w dwóch ostatnich starciach w ramach fazy play-off. Z pewnością atutem mistrzów Anglii będzie perspektywa rewanżu na Old Trafford.
W pozostałych pojedynkach faworytami są: FC Barcelona, Arsenal, Real Madryt, Bayern Monachium, Sevilla oraz Bordeaux. Jakieś niespodzianki? Byłoby dobrze. Bezstronni kibice kochają przecież nieprzewidywalność i duże zaskoczenia. Co więcej, nie dojdzie wtedy do zapowiadanej już wcześniej dominacji zespołów z Primera Division.
Inne teksty tego autora:
- Siła Milanu w indywidualnościach (własne)
- Nieobecni w wielkich finałach (The Mirror)
- Nani nie zawiódł Fergusona (Guardian)
- Rooney poprawi statystyki? (The Times)
- Prawdziwe derby (własne, footytube)




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










