Dymitar Berbatow jest postacią niezwykle kontrowersyjną. Nie chodzi o to, że wciąż pokazuje się z młodszymi partnerkami, notorycznie zbiera czerwone kartki czy udziela wywiadów wprawiających w osłupienie Fergusona i cały zarząd United. Dawno jednak nie było na Old Trafford piłkarza, który wzbudzałby tak skrajne emocje wśród kibiców "Czerwonych Diabłów".
Sprowadzony za ponad 30 milionów funtów Bułgar nieodmiennie utwierdza swoich antagonistów w przekonaniu, że tak naprawdę niczym się nie wyróżnia i jednocześnie daje powody do radości zwolennikom jego talentu. To niezmiernie dziwne, bo z reguły głos fanów MU jest jeden – piłkarz jest słaby, przeciętny, dobry lub wybitny. Do Berbatowa pasuje każdy z tych przymiotników.
Słaby? Nie biega tak dużo, jak wielu by sobie tego życzyło, nie strzela wystarczającej ilości goli; w meczach z pozostałymi ekipami "wielkiej czwórki" zaliczył tylko jedno trafienie (przeciwko Chelsea na Old Trafford w sezonie 2008/09). Do tego, mimo 190 centymetrów wzrostu, zdobył w MU zaledwie jednego gola po uderzeniu głową. Jest przeciętny, bo owszem, jego technika jest nieosiągalna dla większości piłkarzy na świecie, ale nadal pozostaje miernym snajperem, który nie decyduje w takim stopniu o grze Manchesteru, jakbyśmy tego chcieli. Jest dobry, bo przecież wspomniana technika użytkowa pozwala na kreowanie całego mnóstwa akcji kombinacyjnych, podania zewnętrzną częścią stopy za linię obrony rywali to czysta poezja, a do tego Bułgar, mimo kiepskich statystyk strzeleckich, zdobył kilka bardzo ważnych goli dających nam zwycięstwo lub wyprowadzających mistrzów Anglii na prowadzenie w trudnych momentach. Jest wybitny, bo na skutek taktyki zaordynowanej przez sir Aleksa musiał porzucić swoje ambicje strzeleckie, a poświęcić się dobru drużyny, co wychodzi mu kapitalnie. Podaje, asystuje, strzela, przekwalifikowany ze środkowego napastnika jakim był w Bayerze i Tottenhamie na kogoś w stylu ofensywnego pomocnika, łącznika między drugą linią a wysuniętym Rooneyem.
Myślę, że właśnie to, iż Dymitar nadal przez wielu uważany jest za rasowego napastnika powoduje taką niechęć kibiców do grającego w nonszalancki, nieraz irytujący sposób piłkarza z numerem 9 na koszulce. Jestem przekonany, że gdyby pozycją Bułgara był "środkowy ofensywny pomocnik", to dziś zdecydowana większość kibiców MU byłaby zachwycona kolejnym wybitnym ruchem transferowym Fergusona. Ale przecież kupiliśmy napastnika...
W istocie "dziewiątka" stała się prawdziwym przekleństwem Berbatowa. To w końcu numer, z którym przedtem grali tacy piłkarze jak Louis Saha czy Andy Cole, zdobywający bramki dla United w ilościach wręcz hurtowych. Dymitar tylu nigdy nie zdobędzie z prostego powodu - przedtem gra układana była bardziej pod Cristiano Ronaldo, który miał nosa do rozrywania siatek rywali jak mało kto. Teraz nastąpiła era Wayne'a Rooneya. Anglik strzelił już w tym sezonie w lidze 20 goli, Berbatow zaś 7. Wynika to nie tylko z tego, że "Wazza" jest w świetnej dyspozycji strzeleckiej, ale z taktyki, jaką coraz częściej obiera sir Alex. 4-5-1 lub 4-3-3 to ustawienia w których nie ma miejsca dla niezbyt szybkiego Bułgara. Na bokach grają klasyczni skrzydłowi, zaś w środku Wayne. W ten sposób Dymitar coraz częściej zasiada na ławce rezerwowych potulnie czekając na to, aż Ferguson wezwie go do siebie i wpuści na boisko zmieniając tym samym taktykę na 4-4-2, bo "Berba" przy 4-5-1 traci mnóstwo swojej wartości. Właśnie na tym polega największa różnica między Rooneyem a Dymitarem, oczywiście na korzyść Anglika. Wayne, dzięki swojej dynamice i szybkości pasuje zarówno do gry jako osamotniony napastnik, jako jeden z dwójki najeźdźców, czy mediapunta atakujący z głębi pola. Berbatow dobrze spisuje się najczęściej wtedy, gdy obok ma ruchliwego partnera, którego może uruchomić prostopadłym podaniem.
Nie sądzę, by Bułgar sam sobie postanowił, że nie chce już walczyć o koronę króla strzelców, a zacznie podawać i w tym będzie znajdował najwięcej przyjemności. Myślę, że tak grać każe mu sam Ferguson, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że jeśli z formą nie trafi Scholes, to nie mamy rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia, a taką właśnie funkcję w Manchesterze pełni Berbatow. Dwójka Fletcher - Carrick w środku pola nie gwarantuje świetnych podań do najbardziej wysuniętych zawodników. Darren, jak wiemy, to raczej typowy defensywny pomocnik, który lubi pograć z przodu, ale na pewno nie jako kreator. Taki ciężar prędzej przejąłby Michael, ale jego geniusz taktyczny jest również niezbędny przy rozbijaniu ataków rywali.
Nie ukrywam - należę do osób, które są zdecydowanymi zwolennikami talentu Dymitara Berbatowa. Jestem przekonany, że gdyby tylko Paul Scholes znów grał przez cały sezon tak jak w pamiętnym 2006/07, skrzydłowi nie ustępowali CR, a żelazną dwójką napastników byliby Berbatow z Rooneyem, to głosów potępiających "9" byłoby zdecydowanie mniej. Niestety, a może i stety - sir Aleksowi spodobała się dominacja absolutna w środku pola w wykonaniu jego chłopców, przez co dla ofensywnego pomocnika i dwóch napastników w jego koncepcji brakuje miejsca. Dlatego właśnie tę pierwszą rolę musi pełnić Dymitar.
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Isin | 8 lutego 2010, 18:24Kocham jego podania i przyjęcia piłki. Kocham to, że pomimo swojej ospałości, często jest nie do zatrzymania. Technika użytkowa u niego, to najwyższy poziom. W dodatku potrafi uderzyć. Fakt, jego ustawienie na boisku trochę go krzywdzi w statystykach, jednak ja uważam że bez niego, nasza gra w ofensywie średnio się klei.
KoRcZuS | 8 lutego 2010, 14:19Wszystko zależy od ustawienia na boisku i wizji trenera. Ferguson widzi Berbe w roli odgrywającego, a Rooney ma być katem.
dvl | 6 lutego 2010, 10:41Tutaj macie dokladnie taka sama sytuacje, Berba 2: http://sport.onet.pl/74327.3, 1248704,2124752,,nie_po_to_kupowalismy_ibrahi movica,wiadomosc.html
corazon83 | 6 lutego 2010, 06:47Sam jestes niewypał.
14 goli i 15 asyst w pierwszym sezonie, będąc w 1 drużynie z Roo, CR7 i Tevezem to niezły rezultat.
Zagrał tylko 2 pełne mecze mniej od "apacza" , przy czym Argentynczyk az 17 razy wchodził z ławki.
Zresztą jesli mam tu porównać obu piłkarzy to Tevez pod wzgledem goli jest na podobym poziomie.
Najlepszy sezon Teveza 07/08 - 19 goli i 8 asyst jest uważany za zajebisty, ale juz poprzedni Berby gdzie te staty ma jeszcze lepsze jest juz słaby?
http://www.setanta.com/US/Art icles/Football/2009/05/15/Opta-on-TevezBerbat ov/gnid-53066/
Panowie, macie jak byk ,że trio Roo, Tevez CR7 w sezonie 07/08 stworzylo sobie i kolegom 132 okazje do strzelenia bramki, rok pozniej Roo, CR7 , Berba aż 177!!!
Czyli kto sie lepiej rozumial?
Poza tym Dymitar to klasa poza boiskiem. Nie płakał w prasie, że nie zagrał w 1/2 czy od poczatku w finale lm. Nie płacze i teraz gdy nie gra z big4.
Chociaż ja bym na niego postawił w tych najwazniejszych spotkaniach.
W koncu na 67 spotkan (21 goli i 22 asysty) z nim w wychodzcej 11 przegralismy bodajże tylko 4 .
Wszyscy placzecie za Tevezem, a ten strzelił tylko 34 gole w 99 wystepach dla nas, majac mniej asyst od Bułgara!
Pretensje też są o to ,że Berbatov za dużo rozgrywa. Kto ma niby rozgrywac? Carrick ? Fletcher? Prosze was. Bułgar widzi co sie dzieje i jak to wygląda (np. mecz z Arsenalem LFC czy CFC gdzie sytuacji mielismy tyle co kot napłakał) i sam bierze się za rozgrywanie. Cierpi na tym jego skutecznośc ,ale cóż począć gdy za sobą zwykłych rzemieślinków??
Podania do Bułgara w samym polu karnym moznaby policzyc na palcach 1 reki. Koleś ma taki klej w nodze ktoremu może pozazdrościc nie tylko Rooney ,ale i CR7. Gdyby nie on to caly czas gralibyśmy taki piach jak z Arsenalem i Liverpoolem ,bo mamy srednich rozgrywających i nie ma komu grac piłką.
co zaś do samego Berbatova, to myślę że w tym sezonie gra bardzo dobrze, może kilka (3?) ostatnich występów (nie liczę Leeds bez środka pola) zagrał poniżej swoich możliwości ale wygląda na to że gra z niezaleczoną kontuzją.
bilans MU zaczynającego z Berbą na ławie :
4-1-4
bilans MU gdzie Berba wyszedł w pierwszym składzie i grał przynajmniej godzinę:
10-1-1
Jeżeli Berba grałby tak jak pierwsze 10 spotkań przed kontuzją to byłby obok Evry i Vidy najrówniej grającym zawodnikiem w tym sezonie i na pewno sporo wnoszącym do kreacji tak u nas kulawej.
Jednak wiem że pamięć kibica krótka jest i lepiej pojeździć Berbę za kilka przeciętnych (słaby był tylko z Pawiami, chociaż jako jedyny coś rozprowadzał, ale nie dziwne biorąc pod uwagę zestawienie pomocników
karim | 5 lutego 2010, 22:25Może problem tkwi w tym, że Ferg uparcie trzyma się pomysłów typu 4-5-1 albo 4-3-3? Od zawsze powtarzam: MU umie grać 4-4-2 lepiej, niż innymi systemami i tego powinni się trzymać. Tym bardziej, jeśli kombinowanie z jednym napastnikiem ma marnować potencjał Berbatowa czy Owena. Dwóch napastników ma być, w mordę jeża!
Negative | 5 lutego 2010, 12:43
xxx1 | 4 lutego 2010, 20:48
czemuch | 4 lutego 2010, 19:57
dvl | 4 lutego 2010, 18:00Mam wrażenie, że powoli Dimi zaczyna być bardziej widoczny. Teraz ma problem z występami w pierwszym składzie, co komplikuje sprawę. Mimo tego jestem niemal pewien, że będzie dostawał sporo okazji do gry, nawet jeśli "tylko" z ławki. Niech pracuje dalej nad tym, jak być częściej pod grą i zatrudniać swój pokręcony futbolowy umysł do pracy z piłką przy nodze. Czekam.
KWAS | 4 lutego 2010, 16:41ciekawi mnie co jest przyczyną grzania ławy przez Bułgara, kontuzja czy dobra gra z osamotnionym ROO...
już sam nie wiem, ale na bolków fajnie się jednak ogląda 442 z Berbą i jego magicznymi podaniami...
ariel | 4 lutego 2010, 16:40ale kreator, a nie strzelec ;)








Manchester United - AC Milan


