Dong Fangzhuo mógł grać... w Legii
27 stycznia 2010, 10:59 | Jarosław Burda | Źródło: własne, Super Express
Czy to aby ten sam Dong? Takie pytanie mógł sobie zadać każdy polski kibic Manchesteru United, przeglądający w ostatnim czasie gazety. Jak się okazuje, Legia Warszawa była bardzo poważnie zainteresowana usługami azjatyckiego napastnika.
Były reprezentant Chin, podczas pobytu w Manchesterze często przezywany "maskotką", od kilku dni przebywa razem z piłkarzami Legii na zgrupowaniu w hiszpańskim Mijas. - Chcę wrócić do Europy. Menedżer poinformował mnie, że mam szansę grać w czołowym polskim klubie - powiedział Dong w wywiadzie dla "Super Expressu".
- Mam duże zaległości treningowe, a do zespołu dołączyłem po długiej podróży. Do tego przyplątała się jakaś choroba. Jestem zmęczony, ale jeżeli dostanę szansę, to ją wykorzystam - mówił Dong. - Dobrze pamiętam z United Tomasza Kuszczaka. Robiliśmy sobie nawzajem różne żarty. Dzięki niemu zetknąłem się z językiem polskim, więc nie powinnienem mieć większych problemów w Legii - żartował Dong.
25-latek może pochwalić się dosyć bogatym życiorysem. Wystarczy napisać, że debiutował w United partnerując w ataku Ole Gunnarowi Solskjaerowi w meczu przeciwko Chelsea. W sezonie 2005/06 został królem strzelców drugiej ligi belgijskiej w barwach Royal Antwerp, kiedy to zdobył 18 bramek, zaliczając też dwa hat-tricki. W sumie w Antwerpii strzelił 33 gole w 61 występach.
"Takiego piłkarza Legia jeszcze nie miała" - tak brzmiał ostatnio tytuł jednej z polskich gazet. Wszystko wskazuje jednak na to, że Jan Urban nie zdecyduje się na zatrzymanie chińskiego piłkarza w swoim zespole. - Dong jest kompletnie nie przygotowany pod względem fizycznym, a do tego zagrał bardzo słabo w sparingowym meczu z Metalurgiem Zaporoże - donosi korespondent "Przeglądu Sportowego" z Hiszpanii, Adam Dawidziuk.
Szkoda, bo były gracz "Czerwonych Diabłów" otrzymał już nawet w Legii nowe przezwisko. Piłkarze i trenerzy żartowali, że Dong jest zaginionym bratem popularnego Mirosława Szymkowiaka. Pozyskanie Donga miałoby być nawet pewnego rodzaju rekompensatą. "Legioniści" byli przecież bardzo poważnie zainteresowani sprowadzeniem "Szymka" w 1994 roku, kiedy był on jeszcze graczem Olimpii Poznań...
Inne teksty tego autora:
- Blanc wróci na Old Trafford? (The Times, własne)
- Valencia lepszy niż Ronaldo? (therepublikofmancunia)
- Zagadkowa forma United (własne)
- Świąteczny maraton z Premier League (premierleague.com, własne)
- Ligowy półmetek (The Times, własne)




Szósty lutego 1958 roku to tragiczna data w historii Manchesteru United. W tym dniu doszło do katastrofy samolotu, którym drużyna z Old Trafford wracała do Anglii po meczu w Pucharze Europy. Zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych Diabłów", a ciężko ranny został m.in. menedżer zespołu, Matt Busby.










